chłopiec w parku
Relacja z dzieckiem,  Rodzicielstwo,  Z pamiętnika mamy pedagog

Rodzicielska rzeczywistość a social media

Dwa dni temu przeczytałam post Mataji, o tym ile rodzic musi podejmować decyzji w pierwszym roku życia dziecka. Akurat tego dnia spotkałam się z koleżanką, z którą również rozmawiałyśmy na podobne tematy. Być może tym wpisem zainspiruję kogoś do przemyśleń, a może pozostanie on jedynie zapisem moich myśli, które ostatnio mi towarzyszą.

Inspiracja czy zazdrość?

Prowadzę profil na Instagramie i bloga, który może być inspiracją, ale może również wywoływać w kimś poczucie winy. Mam jednak nadzieję, że ta pierwsza opcja! 🙂 Każda z osób mnie obserwujących na podstawie tego co udostępniam, może podejmować w związku z tym niejedną decyzje.

Instagram może inspirować do zmian, do pomysłów na aktywności i spędzania czasu z dzieckiem, ale może też wpędzać w poczucie winy czy zazdrość. Może sprawiać, że pojawi się w nas odczucie, że to na co patrzymy to coś czego byśmy chcieli, bądź dawać złudzenie, że tak jest, a w rzeczywistości gdybyśmy się zamienili z tą osobą po drugiej stronie, takie życie nie byłoby zgodne z naszymi wartościami.

Uważam, że na Instagramie jest dużo wartościowych profili, jednak nie ma możliwości by je wszystkie śledzić i wtedy trzeba wybrać. Czy są to profile, które nas inspirują czy raczej oglądając dane zdjęcia czujemy się źle? Czy wtedy rozpamiętujemy nasz dzień i obwiniamy się, że u nas dzisiaj był tylko spacer, a nie nauka literek? Moje dziecko zjadło cukier, a tamte ze zdjęcia zdrową przekąskę?

Social media kuszą, pokazując jakiś wycinek rzeczywistości. Świetna aktywność do zrobienia z dzieckiem. Piękny kocyk, którego w sumie nie potrzebujemy. Nowa książka, którą przecież tyle osób ma na Instagramie, moje dziecko też ją musi mieć, bo… No właśnie, bo co? Wyjazd za granice, a my na wakacjach byliśmy tylko w Polsce lub co najgorsze w domu. Kolejny kurs, bo przecież tytuł mi mówi, że jako rodzic nie dam rady. Gdyby nie social media to czy w ogóle zastanawialibyśmy się nad tym? Nie mielibyśmy możliwości, aby to obserwować na tak szeroką skalę i tym samym nie spoglądalibyśmy tęskno na ten „drugi brzeg”.

Co te emocje związane z byciem tutaj nam o nas mówią? Oczywiście nie zawsze da się to jednoznacznie i szybko stwierdzić!

Co jest dla nas ważne?

Przyznaję, że sama daję się w to wszystko wciągnąć. 

A przecież moje dziecko nie potrzebuje akurat TEJ książki, możemy miło spędzić czas idąc do biblioteki i wypożyczyć jakąś „perełkę”. Czy akurat potrzebna jest kurtka z najnowszej kolekcji? Nie, dla mnie nie ma problemu by kupić ją z drugiej ręki. Kurs rodzicielski? Osobiście z żadnego nie korzystałam, bardziej jest skłonna ku kursom dla specjalistów. Ale czy Ty go naprawdę potrzebujesz, bo w tym obszarze nie masz wystarczająco wiedzy czy jednak kupujesz go, bo czujesz jakąś presję?

Sama się czasem obwiniam, bo ktoś wrzucił post ze świetnym pomysłem na zabawę z dzieckiem, a ja teraz mam mniej czasu na tworzenie aktywności w domu. Wtedy sobie myślę, że aktualnie takie są moje zasoby. Pojawiło się Maleństwo, otworzyłam swoją działalność i przecież czasami nie dam rady zrobić więcej. Dzień ma 24h, a ja staram się go wykorzystać jak najlepiej dzisiaj potrafię dla siebie i swojej rodziny. Zawsze przecież podkreślam, że najważniejsza jest relacja z dzieckiem! Co z tego, że dzisiaj był tylko spacer, ale była to chwila z moim dzieckiem, na którą oboje mieliśmy ochotę. Nawet pracując z dziećmi, najpierw trzeba zadbać o kontakt z nimi (przecież od tego są zabawy integracyjne w placówce) a dopiero potem przychodzi czas na aktywności i naukę.

Czerpmy z tego, to co dla nas dobre!

Warto wskazać powód, dla którego czujemy to co czujemy w związku z przeglądaniem social mediów. W jakiej sytuacji się biczujemy, kiedy czujemy złość czy zazdrość? Czy przeglądając dany profil, inspiruje mnie on do działania czy raczej wpędza w poczucie winy, bo u nas tak nie jest?

Czy warto się zastanawiać nad tym jak jest u kogoś? Skupmy się na tym czy możemy z tego wyciągnąć coś dla siebie. Sama wiedza i wyciągnięcie wniosków już dużo daje, aby znaleźć sobie inny sposób radzenia z trudnymi emocjami.

Dobrze jest zobaczyć rzeczy takimi jakimi są, bez okłamywania siebie. Zadać sobie pytania czy to jest zgodne ze mną? Czy też bym tak chciała/ chciał? Jeżeli tak, to CO MOGĘ zrobić by tak było, a jeżeli nie- odpuścić, przestać obserwować dany profil, jeżeli nam źle.

Co mnie inspiruje na Instagramie?

Jest to m. in. dwujęzyczność. Bardzo bym chciała by moje dzieci były dwujęzyczne, chciałabym to zrobić dla nich i dla siebie. Sama uczę angielskiego w przedszkolu, skończyłam nawet studia z wczesnego nauczania języka angielskiego, ale nie potrafię, (o zgrozo!) mówić do swoich dzieci! Miałam na ten temat rozmowę z koleżanką, która podjęła decyzję o dwujęzyczności i poczułam znowu, że chcę. Przecież nie ma jakiegoś ograniczenia czasowego! Ja sama zaczęłam się uczyć angielskiego dopiero w podstawówce i to chyba jeszcze w czwartej klasie. Czy chcę tego, bo na Instagramie zrobił się “boom” na dwujęzyczność? Myślałam o tym, jednak zdałam sobie sprawę, że fascynowało mnie to już kiedy pracowałam w żłobku ileś lat temu i tam dzieci miały angielski. Ja jeszcze wtedy nie byłam mamą.

A na Instagramie są profile, które potrafią do tego naprawdę zainspirować!

Być albo nie być

Instagram- ile razy miałam chęć go usunąć lub zmienić wszystko to, co tu stworzyłam! Ile razy czuję, że za bardzo chyba tracę grunt pod stopami i być może wrzucam tu za dużo treści prywatnych? Zawsze sobie zadaję wtedy pytania czy chcę tu być, po co tu jestem i jaki był mój plan tworzenia tutaj?

Dlatego wybierajmy zdrowo dla siebie, zgodnie ze swoimi wartościami, a nie tym na co jest moda. Wylogujmy się, pójdźmy na spacer, zabierzmy te myśli ze sobą, przyjrzyjmy się im i świadomie zdecydujmy czy to JA czy już MOJA KREACJA rodzicielstwa.

Jeśli spodobał Ci ten wpis, kliknij "Lubię to" albo udostępnij dalej! To daje mi motywację do działania! Dziękuje!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.