Relacja z dzieckiem,  Z pamiętnika mamy pedagog

Jak sprawić, by poranne wyjścia do przedszkola były bardziej wspierające?

W ostatnim wpisie na temat tego czy to dobrze, jeśli nauczyciel ma swoje dziecko w tym samym przedszkolu, w którym pracuje, wspomniałam o porannych wyjściach. Oczywiście, jedną z zalet takiej sytuacji jest to, że dziecko chętnie do tego przedszkola idzie. Choć nie oznacza to, że nasze poranki zawsze były łatwe. Pojawiały się problemy związane z ubieraniem, kończeniem zabawy, itp. Natomiast, kiedy nasza sytuacja się zmieniła, zmieniły się również problemy z jakimi zaczęliśmy się rano mierzyć.

Początek zmian

Na początku chcę wspomnieć o tym, że kiedy okazało się, że nie mogę pracować i powinnam dużo leżeć, dziewczyny z mojej pracy okazały mi wielkie wsparcie w postaci tego, że mogę bez problemu przywozić syna do przedszkola. On jeszcze wtedy nie wiedział nic o moim stanie, ale wiedział, że muszę dużo odpoczywać i być w domu.

Natomiast im dłużej to trwało, tym gorzej było mu to znosić. Najtrudniej było mu się rozstać, kiedy był ze mną przez dłuższy czas w domu, ze względu na chorobę, czy ktoś do nas przyjeżdżał lub miał wrócić do przedszkola po wakacjach. Myślę sobie, że to sytuacje, kiedy chyba wszystkim dzieciom nie jest łatwo. Tak jak nam po urlopie, kiedy ciężko wrócić do obowiązków i pracy.

Kiedy było już naprawdę źle…

Pamiętam dobrze ten dzień. Dwoiłam się i troiłam co zrobić, co powiedzieć… Sama już zaczynałam się irytować. Podczas gdy byłam już naprawdę zrezygnowana, bo żadne słowa typu: „Wiem, że Ci ciężko”, że „Tata pracuje, a ja nie mogę wrócić do pracy, bo musze odpoczywać”, a jego płacz był nie do ukojenia, usiadłam i po prostu powiedziałam:

„Chciałbyś, żebym poszła z Tobą do przedszkola i tam została tak jak kiedyś tak? Uwierz mi, że bardzo bym chciała, bo mi tego brakuje. Jednak nie mogę, bo w brzuszku mam dzidziusia. Nie mogę robić wszystkiego tak jak kiedyś: biegać, wygłupiać się z dziećmi, skakać. W przedszkolu mogłoby się wydarzyć coś, co mogłoby zaszkodzić mi lub dzidziusiowi. Ktoś mógłby we mnie niechcący wbiec lub uderzyć mnie w brzuszek, a nie chciałabym, żeby stała się jakaś krzywda przez którą mogłabym trafić do szpitala”.

Nagle cisza. Płacz minął, Karol zaczął się ubierać. Co zrobiłam? Chyba w końcu go usłyszałam, nazwałam to, co mu ciężko było nazwać w tej jego frustracji.

Jednak tego dnia postanowiłam, że muszę w końcu coś z tym zrobić. Zastanowić się nad tym, co będzie nas wpierać, ułatwiać rozstania i sprawi, że poranki będą nas przyjemniejsze.

Trzy strefy- w których jest Twoje dziecko?

Dziecko może mieć różne powody, dla których może nie chcieć pójść do przedszkola. Jak trafnie ujęła to Małgorzata Musiał w swoim podcaście Dobra Relacja: „dziecko sobie tego nie wybrało”. Warto jeszcze dodać, że zależnie od wieku, temperamentu, każde dziecko inaczej będzie znosiło rozstania. Co innego może być dla niego trudne i co innego może go w tym wspierać.

Zanim przejdę do pomysłów, jak te poranki można usprawnić, chciałabym nawiązać do teorii trzech stref, o których pisze Daniel Siegel w swojej książce „Mózg na tak”. Strefy te określają nasze reakcje i zachowanie. Dotyczy to zarówno dzieci jak i dorosłych. Autor pisze o trzech strefach:

  • zielonej
  • czerwonej
  • niebieskiej

Zielona strefa

Zielona strefa jest wtedy, kiedy ciało, emo­cje i za­cho­wa­nie dziec­ka są ure­gu­lo­wa­ne. Znaj­du­je się ono w sta­nie rów­no­wa­gi, pa­nu­je nad sobą i po­praw­nie się za­cho­wu­je, nawet jeśli na­po­tka na sprze­ciw lub od­czu­wa ne­ga­tyw­ne emo­cje w ro­dza­ju smut­ku, gnie­wu, fru­stra­cji, lęku lub nie­po­ko­ju.

Czerwona strefa

Dziecko znajduje się w w czerwonej strefie, kiedy emo­cje wezmą nad nim górę. W przy­pad­ku ma­łe­go dziec­ka przy­czy­ną może być od­mo­wa dru­gie­go li­za­ka, sprzecz­ka z ko­le­gą czy nie­umie­jęt­ność po­ra­dze­nia sobie z nauką jazdy na ro­wer­ku. Każdy cza­sem nie do­sta­je tego, na czym mu za­le­ży, albo czuje in­ten­syw­ny strach, pa­ni­kę, gniew, fru­stra­cję czy za­że­no­wa­nie. Naj­kró­cej rzecz uj­mu­jąc, osoba taka nie radzi sobie z sy­tu­acją. Wtedy znacz­nie trud­niej utrzy­mać rów­no­wa­gę i po­zo­stać w zie­lo­nej stre­fie spo­ko­ju i za­do­wo­le­nia.  Dziec­ko nie do końca świa­do­mie WY­BIE­RA okre­ślo­ny model za­cho­wa­nia. Ra­czej traci kon­tro­lę i NIE po­tra­fi do­ko­nać słusz­ne­go wy­bo­ru, „prze­stać pła­kać” lub „w tej chwi­li się uspo­ko­ić”.

Niebieska strefa

Bywa też tak, że dzie­ci wpa­da­ją w złość, ale NIE WKRA­CZA­JĄ w czer­wo­ną stre­fę. Nie­kie­dy za­chwia­nie rów­no­wa­gi od­sy­ła je do „stre­fy nie­bie­skiej”. Nie mamy wów­czas do czy­nie­nia ze stra­te­gią obron­ną stre­fy czer­wo­nej: walka-​albo-ucieczka, lecz ra­czej re­ak­cją de­mo­bi­li­zu­ją­cą: stój-​albo-zemdlej. W stre­fie nie­bie­skiej dziec­ko re­agu­je na ne­ga­tyw­ną sy­tu­ację nie wy­bu­chem, ale za­mknię­ciem. Taka re­ak­cja ma zmien­ne na­tę­że­nie. Nie­któ­re dzie­ci wy­co­fu­ją się emo­cjo­nal­nie, milk­ną i od­ci­na­ją się od wszyst­kich, nie przyj­mu­jąc po­mo­cy. Inne wy­co­fu­ją się z sy­tu­acji w sen­sie fi­zycz­nym.

Dlaczego o tym piszę?

Ważne byśmy zdali sobie sprawę z tego, w jakiej strefie jest MOJE dziecko rano, a w jakiej my. To pozwoli nam się lepiej zaopiekować sobą, dzieckiem i przede wszystkim naszą relacją, za którą to MY jesteśmy odpowiedzialni.

Tak jak my budzimy się czasami raz z dobrym humorem innym razem złym, tak również jest z naszymi dziećmi. Przy tych wszystkich strefach nie mamy do czy­nie­nia ze świa­do­mym „wy­bo­rem” stanu przez dziec­ko. Warto jest wtedy pomyśleć co może pomóc, byśmy lepiej weszli w ten nowy dzień.

Pomysły na wspierające poranki

  • przede wszystkim jednym z najgorszych doradców we wszystkim jest pośpiech. Wiem, że czasami zdarzy się, że zaśpimy, ale jeżeli możemy to dajmy sobie rano więcej czasu;
  • warto wcześniej wstać i zająć się SOBĄ, zrobić coś przyjemnego: wypić kawę, poćwiczyć, pomedytować, poczytać książkę, itp. Poświęcić czas kiedy dziecko jeszcze śpi na przygotowanie się do wyjścia, aby potem mieć czas na zajęcie się naszą relacją bez pośpiechu;
  • budzenie dziecka- lepiej nie zostawiać sobie na chwilę przed wyjściem. Dobrze jest obudzić je troszkę szybciej, np. przyjemną muzyką, ulubionym audiobookiem. Dać mu czas na zabawę przed wyjściem. Można wtedy wskazać czas na zegarze, do której godziny może się pobawić, a po jego upływie jest czas, np. ma ubieranie.
  • uśmiechnij się do dziecka, kiedy się obudzi. Przywitaj go całusem, przytul. Wyraź radość i wdzięczność za kolejny piękny, nowy dzień, kiedy budzicie się razem. Jak często robimy to w nerwach?
  • wybór ubrania– zdecydowanie z dzieckiem o tym, np. wieczór przed wyjściem.
  • kiedy dziecko, nie chce iść i mówi, że wolałoby zostać- zatrzymajmy się przy tym co wyraża, wysłuchajmy go, nazwijmy to i pozgadujmy co dziecko może czuć, tak jak ja to zrobiłam. Pokazujmy dziecku, że go rozumiemy.

Na­zwa­nie uczuć dzie­ci jest naszą po­win­no­ścią, po­nie­waż w ten spo­sób mogą się do­wie­dzieć, kim są. Jeśli tego nie zro­bi­my, od­bie­ra­ją nie­wy­po­wie­dzia­ny prze­kaz: „Nie my­ślisz tego, co mó­wisz, nie wiesz tego, co wiesz, nie czu­jesz tego, co czu­jesz, nie mo­żesz ufać wła­snym zmy­słom”

J. Faber, J. King
  • sposób na rodzicielstwo przez zabawę wg L. J. Cohen’a, to świetne wyjście z trudnych sytuacji! Ja kiedy widzę, że sytuacja zaczyna się robić „gorąca” lubię wymyślać jakieś zabawne piosenki. Zaczynam udawać, że gadam z ulubionymi pluszakami syna, bądź one rozmawiają ze sobą, na temat tego co się dzieje. Zaczynam przekręcać wyrazy, udając, że źle usłyszałam. I uwierzcie, że to działa i szybko rozładowuje napięcie! A uśmiech na twarzy dziecka gwarantowany!
  • czas na poranne przyjemności z dzieckiem– chwila na książkę, śpiewy, taniec- bardzo lubimy!
  • wspólne przyjemności po przedszkolu! My uwielbiamy codziennie rano planować co będziemy robić wspólnie po powrocie do domu, np. wyjść do biblioteki, przyrządzić pyszny deser, zaplanować zabawę, na którą Karol ma ochotę.

To są pomysły, które sprawdzają się u nas. Warto próbować, sprawdzać i wybrać to co jest zgodne z Wami i Waszą rodziną.

Źródła:
  1. doświadczenia własne
  2. D. Siegel „Mózg na tak”
  3. J. Faber, J. King „Jak mówić, żeby maluchy na słuchały”
Jeśli spodobał Ci ten wpis, kliknij "Lubię to" albo udostępnij dalej! To daje mi motywację do działania! Dziękuje!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *