Z pamiętnika mamy pedagog

Czy to dobrze jeśli nauczyciel ma swoje dziecko w tym samym przedszkolu, w którym pracuje?

Opowiadałam Wam kiedyś w relacji na Instagramie jak wyglądała nasza adaptacja w żłobku (więcej na temat adaptacji pisałam tu i tu ). Wspominałam o tym, że bardzo chciałam wrócić do pracy po macierzyńskim, ale też nasza sytuacja tego ode mnie wymagała. Bardzo mi wtedy zależało na tym, aby znaleźć takie miejsce, by Karol mógł iść tam również do żłobka. Czy to była dobra decyzja?

Poszukiwanie pracy

W pierwszym miejscu, w którym udało mi się podjąć pracę, dla mojego pracodawcy niestety ważniejsze było to, abym od pierwszego dnia była już dostępna całe 8 godzin (placówka prywatna), mój syn „jakoś” się zaadaptuje. Jak można się domyślić, skończyło się to tym, że bardzo źle to zniósł. W połączeniu z tym, że dopiero się przeprowadziliśmy i wszystko było nowe, nie trzeba było długo czekać na skutki jakie to wywołało. Nie potrafił jeszcze mówić, więc jego reakcją był płacz i objawy somatyczne na daną sytuację. Niestety nie zareagowałam wtedy tak jak powinnam i bardzo żałuję, że od razu nie zmieniłam wtedy pracy, bo takie podejście powinno być dla mnie lampką alarmową.

W końcu dostałam pracę w miejscu, w którym bardzo chciałam. Udało się, że dla syna również znalazło się miejsce w danej placówce. Sytuacja wymarzona! Wiedziałam, że trafiliśmy do jednego z najlepszych przedszkoli na mapie Szczecina!

Ja zaczęłam pracę w przedszkolu, on poszedł wtedy jeszcze do żłobka. Byliśmy w osobnych budynkach, więc nie mieliśmy ze sobą żadnej styczności. Odbierałam go po prostu po pracy, tak jak inni rodzice odbierają swoje dzieci.

Przyszedł czas na przedszkole…

Pierwsze trzy miesiące ze względu panującą pandemię i reżimy z tym związane, przyszedł do mojej grupy (docelowo miał być w grupie koleżanki ze swoim rocznikiem), taka decyzja wydawała nam się wtedy najlepszym rozwiązaniem.

Kiedy w połowie sierpnia zaczął się czas adaptacji dzieci do przedszkola, trafił już do swojej grupy. W trakcie zajęć byliśmy osobno, jednak przychodziliśmy razem do placówki, widzieliśmy się razem na podwórku czy w czasie kiedy dzieci spały a on nie, czy popołudniami kiedy łączyliśmy grupy.

Wydaje się, że sytuacja idealna! Myślałam, że nie będzie problemu, jednak rzeczywistość była inna.

Dziecku ciężko zrozumieć, że jego mama jest właśnie w pracy, że tutaj jest nauczycielem. Dla innych dzieci też zawsze to wydawało się dziwne, że: „Pani nie mieszka w przedszkolu„, „Panie przychodzą do pracy”, „to co Panie robią to ich praca”? Jeżeli innym dzieciom trudno jest to zrozumieć, to co dopiero naszemu dziecku?

Mama nauczycielka- to nie takie proste!

Zdarzyło mu się, że płakał, kiedy musieliśmy się rozdzielić. Kiedy się coś działo, to chciał do mamy. Czasami ciężko było mu się dostosować do zasad i wiem, że choć tego nie okazywał w bezpośredni sposób, nie mógł zrozumieć, że jestem też dla innych dzieci.

Nie da się być nauczycielem i mamą dla swojego dziecka w placówce. Dziecko nie potrafi tego oddzielić. Z jakiego powodu nagle jego mama nie może, nie pozwala, musi być z innymi dziećmi a go pociesza Pani? Starałam się nie traktować go specjalnie, ale mimo wszystko to moje dziecko, nie mój uczeń. Jak mu nagle wytłumaczyć, że: teraz sytuacja wymaga ode mnie abym była dla Ciebie Panią?

Moja ciąża a przedszkole

Problem pojawił się również, kiedy zaszłam w ciąże i nagle musiałam przejść na L4, i dużo leżeć. Jestem wdzięczna dyrekcji i dziewczynom, że same zaproponowały mi, aby Karol mógł przychodzić wtedy do przedszkola, a ja w tym czasie mogłam odpoczywać. Choć przyznam, że chciałam by był ze mną w domu, bo przecież co ludzie powiedzą! Mama nauczycielka w domu a dziecko do przedszkola posyła?

Nie mówiliśmy mu od razu, że jestem w ciąży, bo chcieliśmy być pewni, że wszystko będzie w porządku. Karol wiedział, że źle się czuję, powinnam dużo leżeć i nie mogę chodzić do pracy. Na początku jeszcze nie wiedział, że ta sytuacja będzie trwała dłużej. Po jakimś czasie, zauważyłam, że w przedszkolu zaczął przechodzić drugą adaptację. Realia się zmieniły. Zawsze byłam z nim a nagle był beze mnie. Nie mógł tego zrozumieć i dostosować się do nowych okoliczności, więc zaczął to wszystko odreagowywać. Wiem, że było mu ciężko, a nam zostało wspieranie go w domu jak najlepiej potrafiliśmy.

Kiedy już mogliśmy podzielić się wiadomością o rodzeństwie, łatwiej nam było mu to wszystko wyjaśnić. Jednak mimo to, potrzebował czasu, by przyzwyczaić się do nowego: do rozstań, do tego, że mnie tam nie będzie jeszcze długo. Dla mnie samej było to trudne przeżycie. Natomiast wiem, że to było lepsze rozwiązanie, ponieważ musiałam się oszczędzać i nie mogłam być tak aktywna jakby tego chciał. 

Życie samo pisze scenariusze…

Miałam plan, że będę pracowała tak długo ile się da, ale życie samo zadecydowało za mnie. Jak to mówią: Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach

Karol nadal chodzi do przedszkola, choć myślę, że więcej czasu mojej ciąży był z nami w domu. Nie chcę mu też odbierać tych chwil i zabaw z kolegami i koleżankami, z którymi już się zdążył zżyć. Dla nas to również pomoc! Nie mamy bezpośredniego wsparcia dziadków, ponieważ mieszkają daleko, więc jeżeli mam jakieś wizyty u lekarza czy gorzej się czuję, wiem, że może pójść do przedszkola, gdzie ma dobrą opiekę i świetne zajęcia.

Czy nasze poranki są łatwe i zawsze chętnie idzie do przedszkola? Oczywiście, że nie! Który rodzic nie usłyszał od swojego dziecka, że nie chce iść? Ale o tym myślę, że napiszę inny artykuł, w którym podzielę się też propozycjami jak te wyjścia “ułatwić” 🙂

Podsumowując…

  • dobrze jest mieć miejsce dla swojego dziecka w tej samej placówce, w której się pracuje, jednak dobrze, kiedy jest się w osobnych budynkach, salach, gdzie nie ma się ze sobą styczności przez cały dzień;
  • nie jest łatwo być dzieckiem nauczyciela w jednej placówce, takie dzieci mają trudniej niż pozostałe;
  • jaką decyzję podejmę przy kolejnym dziecku? Jeszcze nie wiem, cały czas o tym myślę, ale jeszcze wiele się może zmienić. Jednak nie chcę je skazywać na podobne emocje.
Jeśli spodobał Ci ten wpis, kliknij "Lubię to" albo udostępnij dalej! To daje mi motywację do działania! Dziękuje!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *