Relacja z dzieckiem

Potęga obecności i bezpiecznej więzi

Będąc w ciąży i mając świadomość tego, że rozwija się we mnie mały człowiek, wiele myślałam nad tym jak wyglądało moje dzieciństwo. Kiedy mój syn się urodził, był to początek mojej drogi do uświadomienia sobie swoich wczesnych doświadczeń i praca nad nimi. Intuicyjnie zawsze czułam, że muszę zastanowić się nad własną historią i ją zrozumieć, by być rodzicem. Celowo nie piszę idealnym, bo takich nie ma i ja też takim nie jestem.

Nasza własna historia, to nie przeznaczenie

Jeżeli chcemy być dla naszych dzieci „bezpieczną bazą” warto poznać swoją historię i zrozumieć, w jaki sposób nasze dzieciństwo nas ukształtowało. Nasze doświadczenia są różne, nie zawsze muszą być dobre, byśmy mogli zapewnić naszym dzieciom bezpieczną więź i stabilny fundament miłości. Jak pisze D. Siegel historia to nie przeznaczenie. Możemy zrozumieć własną przeszłość, tak aby nie decydowała o naszej teraźniejszości i przeszłości”. Nigdy nie jest za późno, by pojąć sens swojego życia, bo odmienia to nie tylko relacje z naszymi dziećmi, ale również z samym sobą, partnerem i najbliższymi. Chyba żadna i żaden z nas nie wątpi, że warto dać naszemu dziecku i sobie to czego kiedyś nam zabrakło.

Nie istnieją gotowe recepty na wychowanie dziecka i nie ma jednego słusznego sposobu. Każda rodzina jest inna, każde dziecko jest inne. Różne są również sytuacje w jakich się znajdujemy na co dzień. Jednak najważniejszym w byciu rodzicem, to bycie OBECNYM i może to zrobić każda/każdy z nas. By być obecnym przy dziecku nie tylko fizycznie, ale także zapewniać mu obecność psychiczną.

Co znaczy być obecnym?

Być obec­nym to dawać całe swoje „ja” – całą uwagę i świa­do­mość – kiedy je­ste­śmy ze swoim dziec­kiem. Cho­dzi o to, byśmy byli men­tal­nie i emo­cjo­nal­nie obec­ni przy dziec­ku w danej chwi­li. Pod wie­lo­ma wzglę­da­mi nie ist­nie­je żaden inny czas niż chwi­la obec­na, i to my sami je­ste­śmy od­po­wie­dzial­ni za to, by na­uczyć się, jak być obec­nym w spo­sób, który nam doda po­czu­cia spraw­czo­ści, a u na­sze­go dziec­ka za­szcze­pi od­por­ność i siłę. To wła­śnie po­tę­ga obec­no­ści umoż­li­wia nam wzmac­nia­nie umy­słu na­szych dzie­ci – nawet jeśli czę­sto za­wo­dzi­my.

D. J. Siegel, T. P. Bryson

Ba­da­nia po­dłuż­ne nad roz­wo­jem dzie­ci jasno wy­ka­zu­ją, że jed­nym z czyn­ni­ków, na pod­sta­wie któ­rych naj­le­piej można prze­wi­dzieć przy­szłość da­ne­go dziec­ka – pod wzglę­dem jego po­czu­cia szczę­ścia, roz­wo­ju spo­łecz­ne­go i emo­cjo­nal­ne­go, umie­jęt­no­ści przy­wód­czych, istot­nych re­la­cji mię­dzy­ludz­kich, a nawet suk­ce­su aka­de­mic­kie­go i za­wo­do­we­go – jest to, czy miało choć jedną osobę, która była przy nim obec­na, dając mu po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa. Ba­da­nia te, pro­wa­dzo­ne wśród przed­sta­wi­cie­li wielu róż­nych kul­tur na całym świe­cie, dają jeden uni­wer­sal­ny wnio­sek o tym, jak być do­brym, choć nie­do­sko­na­łym ro­dzi­cem.

Bezpieczny styl przywiązania a cztery filary

Zgłębiając swoją wiedzę na temat psychologii dziecka jedną z ważniejszych rzeczy, o której możemy przeczytać to teoria przywiązania. Przede wszystkim naszym celem wychowania powinien być bezpieczny styl przywiązania u naszych dzieci, który wynika z naszej obecności i zapewnienia dziecku czterech filarów. 

Cztery filary polegają na tym, by dawać dzieciom poczucie, że są:

  1. bezpieczne– czują się chronione przed wszelką krzywdą ;
  2. dostrzeżone– wiedzą, że ci na nich zależy i że poświęcać im uwagę;
  3. ukojone– wiedzą, że będziesz przy nich kiedy będzie im źle;
  4. pewne– dzięki pozostałym filarom wierzą, że w przewidywalny sposób pomożesz im poczuć się na świecie “jak w domu”, a potem pomożesz nauczyć się , w jaki sposób samodzielnie mogą poczuć się bezpieczne, dostrzeżone i ukojone.

Dzięki zapewnieniu dzieciom tych czterech filarów i codziennym naprawianiu relacji, kiedy dojdzie do jakiegoś konfliktu, pomożemy im wytworzyć tzw. bezpieczny styl przywiązania, który jest niezbędny do ich optymalnego, zdrowego rozwoju. Re­la­cja opar­ta na bez­piecz­nej więzi po­zwa­la dziec­ku czuć się na świe­cie jak u sie­bie oraz wcho­dzić w in­te­rak­cje z in­ny­mi jako au­ten­tycz­na osoba, która wie, kim jest. Dziecko re­agu­je na nowe moż­li­wo­ści i wy­zwa­nia z otwar­to­ścią, cie­ka­wo­ścią i re­cep­tyw­no­ścią, a nie sztyw­no­ścią, stra­chem i re­ak­tyw­no­ścią. Posiada również więk­sze umie­jęt­no­ści spo­łecz­ne.

Dziec­ko z bez­piecz­nym sty­lem przy­wią­za­nia jest szczę­śliw­sze i bar­dziej za­do­wo­lo­ne z życia, a po­nad­to ła­twiej jest je wy­cho­wy­wać i w ogóle z nim prze­by­wać.

D. J. Siegel, T. P. Bryson

I filar

Najważniejszym za­da­niem ro­dzi­ca jest za­pew­nie­nie dziec­ku bez­pie­czeń­stwa. Dzie­cko musi czuć i wie­dzieć, że jest bez­piecz­ne oraz wie­rzyć, że jego ro­dzi­ce ochro­nią je przed uszko­dze­nia­mi ciała, a także przed krzyw­dą emo­cjo­nal­ną oraz w re­la­cjach z in­ny­mi. Nie zna­czy to, że nigdy nie zdarzy się nam po­peł­nić błędów ani po­wie­dzieć czy zro­bić cze­goś, co zrani uczu­cia dzieci, bo to zda­rza­ się nam wszyst­kim. Natomiast kiedy za­wie­dzie­my swoje dzie­ci lub one za­wio­dą nas, ważne byśmy na­pra­wiali re­la­cję naj­szyb­ciej, jak tylko mo­że­my. W ten spo­sób uczymy swoje dzieci, że nawet jeśli po­peł­nia­my błędy i uży­wa­my nie­przy­jem­nych słów, to i tak się ko­cha­my i chce­my się po­jed­nać. Taki komunikat daje dzie­ciom po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa.

II filar

Drugi z czte­rech fi­la­rów po­le­ga na da­wa­niu dzie­ciom po­czu­cia, że zo­sta­ły do­strze­żo­ne. Polega on nie tylko na fi­zycz­nej obec­ność, lecz również do­stro­je­niu się do tego, co się dzie­je w ich wnę­trzu, czyli praw­dzi­wym sku­pie­niu się na jego we­wnętrz­nych uczu­ciach, my­ślach i wspo­mnie­niach. Niestety nie w każ­dej se­kun­dzie każ­de­go dnia, ponieważ nikt nie byłby w sta­nie tego zro­bić, natomiast cho­dzi o to, by być razem z dzieć­mi i uczyć je, co to zna­czy kogoś ko­chać i o niego dbać. 

Ba­da­nia wy­ka­za­ły, że jeśli do­strze­ga­my to, co się dzie­je w umy­śle na­sze­go dziec­ka, ono rów­nież na­uczy się za­uwa­żać to, co się dzie­je w jego umy­śle. Na­zy­wa­my tę umie­jęt­ność „psy­chow­zrocz­no­ścią” […] i leży ona u pod­staw in­te­li­gen­cji emo­cjo­nal­nej i spo­łecz­nej.

D. J. Siegel, T. P. Bryson

III filar

Trzeci filar skupia się na daniu dziecku ukojenia. Nie oznacza, że mamy uchro­nić dzieci przed wszel­kim bólem i dys­kom­for­tem. Cięż­kie chwi­le są czę­sto naj­lep­szą oka­zją do nauki i roz­wo­ju. Mu­si­my po­zwo­lić dzie­ciom – na tyle, na ile umoż­li­wia to ich wiek i etap roz­wo­ju – by do­świad­cza­ły tych trud­nych sy­tu­acji, kiedy po­ja­wia­ją się kon­flik­ty z przy­ja­ciół­mi, na­uczy­cie­la­mi i in­ny­mi ludź­mi. Jednak dzieci nigdy nie po­win­ny wąt­pić w to, że w trud­nych sy­tu­acjach bę­dzie­my obec­ni. Po­win­ny wie­dzieć w głębi serca, że kiedy będą cier­pieć, nawet w naj­gor­szych chwi­lach bę­dzie­my przy nich.

IV filar

Czwarty filar to suma poprzednich trzech. Kiedy dziec­ko czuje się bez­piecz­ne, do­strze­żo­ne i uko­jo­ne, na­bie­ra po­czu­cia we­wnętrz­nej pew­no­ści, które opie­ra się na prze­wi­dy­wal­no­ści. Nie chodzi o tym byśmy byli perfekcyjnymi rodzicami, bo nikt nie jest w sta­nie unik­nąć błę­dów w wy­cho­wa­niu. Cho­dzi ra­czej o to, by prze­ka­zać dzie­ciom, że mogą li­czyć na to, że bę­dzie­my przy nich.

Bezpieczna więź

Bez­piecz­na więź nie spra­wi, że dzie­ci nie do­świad­czą trud­nych chwil i trud­nych emo­cji. Nasze za­da­nie nie po­le­ga na tym, by nie do­pu­ścić do po­ra­żek i trud­no­ści w ich życiu, lecz na tym, by dać im na­rzę­dzia i od­por­ność emo­cjo­nal­ną, by po­ra­dzi­ły sobie w cza­sie ży­cio­wych burz, a także na tym, by przejść przez te burze razem z nimi.

Bez­piecz­na więź jest wobec tego ni­czym emo­cjo­nal­na odzież ochron­na i można ją po­rów­nać do kasku ro­we­ro­we­go. No­sze­nie kasku nie za­po­bie­gnie wy­pad­ko­wi, ale dzię­ki niemu w razie nie­szczę­ścia kon­se­kwen­cje mogą być zu­peł­nie inne.

D. J. Siegel, T. P. Bryson

Bezpieczny styl przywiązania daje dzie­ciom coś, co ba­da­cze przy­wią­za­nia na­zy­wa­ją „bez­piecz­ną bazą” do od­kry­wa­nia świa­ta. Dzię­ki niej dzie­ci czują się na tyle swo­bod­nie, by pójść ka­wa­łek dalej i spraw­dzić, co kryje się za ho­ry­zon­tem. Jako ro­dzi­ce je­ste­śmy nie tylko bez­piecz­ną przy­sta­nią, lecz także plat­for­mą star­to­wą.

Źródło:

  1. Doświadczenia własne
  2. D. J. Siegel, T. P. Bryson, Potęga obecności

Jeśli spodobał Ci ten wpis, kliknij "Lubię to" albo udostępnij dalej! To daje mi motywację do działania! Dziękuje!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *