odosbnienie
Relacja z dzieckiem

Metoda wymuszonego odosobnienia- czy jest dobra dla dziecka?

Przeżycia dziecka są czasami bardzo gwałtowne. Szybko powstają i są w skrajny sposób manifestowane. Często po wybuchu złości, nagle dziecko szybko się uspokaja i zajmuje czymś innym. Dzie­ci in­tu­icyj­nie rozłado­wują tę ener­gię, chcą się z nią upo­rać, ponieważ nie są w stanie spojrzeć na sytuację z dystansem tak jak my dorośli.

Nauka regulacji emocji trwa od urodzenia do dorosłości. To jak będzie przebiegać i jak wiele dziecko się nauczy, zależeć będzie od jego doświadczeń, które będą pomagały mu nabywać kompetencje związane z rozwojem emocjonalnym.

Co to jest samoregulacja a samokontrola?

Samoregulacja to proces zachodzący w całym organizmie człowieka. Duża jego część odbywa się poza naszą świadomością. Samoregulacja związana jest z utrzymywaniem równowagi, rozpoznawaniem i zaspokajaniem różnych potrzeb.

Samokontrola to proces odbywający się dzięki świadomemu działaniu kory mózgowej. Polega on głównie na hamowaniu i powstrzymywaniu różnych impulsów. Samokontrola nie zawsze jest możliwa i jest często zbyt trudna dla małych dzieci.

S. Shanker


Dziecko uczy się regulacji własnych emocji w sprzyjających mu warunkach, do których potrzebna jest:
⦁ relacja
⦁ powtarzające się wielokrotnie doświadczenie dziecka,

Sprzyjające warunki to takie, kiedy dziecko:

przeżywa […] emocje w bliskim, na początku często fizycznym, kontakcie z opiekunem, czuje się akceptowane, uczy się rozumieć to, co się z nim dzieje, bo dorośli pomagają mu to zrozumieć, odczytywać sygnały płynące ze swojego wnętrza i adekwatnie do nich działać. Ma też poczucie, że jest wysłuchane i bezpieczne pomimo burzy, która gdzieś tam w środku wybucha. Pod wpływem takich doświadczeń w mózgu dziecka zachodzi proces, dzięki któremu pierwotne części mózgu odpowiedzialne za powstawanie pobudzenia zaczynają coraz lepiej współpracować z tymi, które odpowiadają za regulację i hamowanie.

A. Stein

Co się dzieje, kiedy zostawiamy dziecko same z emocjami?

Dziec­ko czu­je to samo, co do­rosły, kie­dy coś dzie­je się nie po jego myśli. Fru­stra­cja i gniew są dla nie­go tak samo przy­kre jak dla każdego z nas. Jeśli my po­trze­bu­je­my cza­su i często po­mo­cy in­nych osób, żeby so­bie z tym po­ra­dzić, dla­cze­go dzie­ci miałyby ra­dzić so­bie w sa­mot­ności? Jeśli zostawimy złoszczące się lub smucące dziecko samo, odsyłając je do pokoju to może uda mu się przestać krzyczeć lub płakać. Jednak jeśli ktoś tak intensywnie próbuje zwrócić na siebie uwagę, to chyba musi tej uwagi potrzebować!

Są psy­cho­lo­go­wie, którzy mówią: „Igno­ruj dziec­ko. Pokaż mu, że nie robi to na to­bie wrażenia”. Jednak przecież nie mówimy: „Dopomina się o jedzenie, ale nie zwracaj na niego uwagi. Mówi to tak tylko dlatego, że jest głodny”.

Dziecko nie poczuje się lepiej, kiedy będzie samo. Kiedy przestanie wyrażać głośno swoje emocje, poziom hormonów stresu w jego ciele nie spada, lecz często pozostaje taki sam lub nawet wzrasta. Są sytuacje, kiedy dziecko tłumi swoje emocje, jeśli zrozumiało, że od tego zależy akceptacja, miłość czy aprobata rodziców. Blo­ko­wa­nie wyrażania uczuć, kar­ce­nie dziec­ka za to, że wyraża złość, wysyłanie do po­ko­ju, kie­dy się gnie­wa, to po­ka­zy­wa­nie mu, że przy­kre uczu­cia są nie w porządku.

Metoda wymuszonego odosobnienia- czy jest dobra?

Metoda ta znana jako time-out, czyli odesłanie dziecka do swojego pokoju, czy postawienie w kącie, nie ułatwia dziecku uspokojenia się, lecz daje do zrozumienia, że akceptacja rodzica i jego bliskość zależy od odpowiedniego zachowania. W momencie kiedy dziecko tak naprawdę najbardziej potrzebuje pomocy w poradzeniu sobie ze swoimi uczuciami, jest odsyłane po to, żeby poradziło sobie samo.

Największym problemem z przerwami jest to, że wymuszają pozostawienie dziecka samemu sobie wówczas, kiedy i tak czuje się już odizolowane i osamotnione. Jeśli ta metoda czasem działa skutecznie, to dlatego, że dzieci boją się izolacji. Może się zdarzyć, że będą obiecywać, że się poprawią, że już będą grzeczne, że zrobią wszystko, o co je poprosimy, ale nie będą w stanie żadnej z tych obietnic dotrzymać.

Kiedy dziecko siedzi obrażone u siebie w pokoju po tym, jak dostało lanie albo szlaban, chcielibyśmy, by spędziło ten czas, zastanawiając się nad swoim postępowaniem. Jednak znacznie bardziej prawdopodobne jest, że kombinuje, jak się zemścić i uprzykrzyć nam życie albo jak następnym razem nie dać się złapać.

Zdarza się, że dziecko samo może wyjść lub odsunąć się od opiekuna, bo się zezłościło. Cho­wa się w po­ko­ju, od­wra­ca głowę, ucie­ka- usza­nujmy to zachowanie dziecka, praw­do­po­dob­nie po­trze­bu­je prze­strze­ni dla sie­bie. Bądźmy wtedy dla niego dostępni i poczekajmy na moment, kiedy chętniej przyjmie naszą pomoc.

Po pierwsze- zbuduj relację z dzieckiem

Prawie każdy rodzaj „niegrzecznego zachowania” to kwestia braku kontaktu i osłabienia relacji z dzieckiem. Dzieci, które mają dobre relacje z rodzicami, znacznie częściej idą z nimi na kompromis i zachowują się rozsądniej.

Za­miast uspo­ka­jać dziec­ko, stosować kary trze­ba po­szu­kać po­trzeby, która do­ma­ga się za­spo­ko­je­nia. Kie­dy po­trzeby są za­spo­ko­jo­ne, dziec­ko od­naj­du­je wewnętrzny spokój i samo się uspo­ka­ja.
⦁ Kiedy poświęciliśmy mu chwilę na zabawę, przytuliliśmy je lub po prostu spędzaliśmy razem czas?
⦁ Czy udaje nam się nawiązać kontakt wzrokowy?
⦁ Czy zachowuje się niegrzecznie, bo jego kubek jest pusty?
⦁ Czy nasz kubek jest pusty?
⦁ Czego potrzebuje, by go napełnić? A czego sami potrzebujemy?

L.J. Cohen

Jeśli do­rosły po­ka­zu­je, że jest za­in­te­re­so­wa­ny tym, co się z dziec­kiem dzie­je, że ważne są dla nie­go jego uczu­cia, wte­dy daje mu siłę, żeby je prze­trwać i do­trzeć do po­trzeb, które są dla nie­go ważne w da­nym mo­men­cie. Dziecko wtedy szyb­ciej roz­po­zna, że nie trze­ba się ich oba­wiać, wsty­dzić, uni­kać i tłumić. Będzie to dla niego ważna in­for­macja o so­bie: „Na­wet kie­dy czuję złość, nie je­stem złym człowie­kiem”.

Po drugie- co zamiast „PRZERWY”?

L. J. Cohen w swojej książce o rodzicielstwie przez zabawę pisze, że w momencie kryzysu rodzic lub dziecko może zwołać spotkanie, np. na tapczanie. Podstawowym jego celem jest ponowne nawiązanie relacji. Spotkanie na tapczanie jest czymś, co robimy razem z dzieckiem – w przeciwieństwie do kary, którą rodzic wymierza dziecku. Zasada jest jedna: jeśli któraś ze stron zwoła spotkanie na tapczanie, druga musi się na nie stawić.

Na takim spotkaniu można poważnie porozmawiać o tym, co się stało lub w ogóle o tym nie rozmawiać i po prostu skoncentrować się na budowaniu relacji. Dziecko może zalać się łzami z powodu czegoś, co nie dawało mu spokoju i co dotąd starało się zdusić w sobie. Ty możesz powiedzieć o tym, co jest powodem twojej frustracji, a potem dać dziecku dojść do głosu. Ważne, by zostać na tapczanie tak długo, aż oboje będziecie gotowi do powrotu do swoich spraw ze zmienionym nastawieniem.

Najlepszym sposobem na ukierunkowanie dyscypliny na relację jest założenie, że to MY, wspólnie, mamy problem, a nie moje dziecko jest niegrzeczne.

Często niechętnie obdarzamy miłością tych, którzy zachowali się źle, mimo że właśnie jej najbardziej potrzebują.

L. J. Cohen

———————————————————————————————————————————-

Pisząc ten tekst, korzystałam z poniższych książek:

  1. L. J. Cohen „Rodzicielstwo przez zabawę”
  2. A. Stein „Dziecko z bliska”
  3. Z. A. Żuczkowska „Dialog zamiast kar”
Jeśli spodobał Ci ten wpis, kliknij "Lubię to" albo udostępnij dalej! To daje mi motywację do działania! Dziękuje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *