Relacja z dzieckiem

Agresywna zabawa

Ostatnio miałam przyjemność czytać książkę „Rodzicielstwo przez zabawę” L. J. Cohen oraz „Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start?” A. Janeczek-Romanowskiej. Natknęłam się tam na treści związane z agresywną zabawą u dzieci. Przyznam, że czytałam o tym z zapartym tchem, bo wiem, że dla nas rodziców, nauczycieli czy opiekunów agresja i przemoc u dziecka to coś czego bardzo się obawiamy. Mówię tu o swoich odczuciach i o tych jakie towarzyszyły rodzicom w przedszkolu, kiedy z nimi rozmawiałam na ten temat. Może to dlatego, że zewsząd jesteśmy otoczeni tym zjawiskiem, które na co dzień serwują nam głównie media? Boimy się, że jeżeli nasze dzieci bawią się agresywnie wyrosną na kogoś kto będzie stosował to na co dzień. Mamy trudność by to zaakceptować.

Agresja

Jak pisał J. Juul w swej książce: agresja jest zachowaniem społecznym, którego przyczyny leżą w ludzkim mózgu. Nie jest w żaden sposób uwarunkowana genetycznie. Jednak znalezienie prawdziwych źródeł złości, przemocy i agresji to jedna rzecz, a odkrycie sposobu radzenia sobie z nimi w naszych rodzinach, przedszkolach i na ulicach- to druga.

Agresja to coś więcej niż złość, nadwrażliwość, krzyk i wściekanie się. Bez agresji nie potrafilibyśmy stawiać sobie celów ani dążyć do nich. Konstruktywna agresja, tak jak seksualność i miłość – wspiera życie, wzbogaca relacje międzyludzkie, prowadzi do głębszego zrozumienia i lepszej jakości życia. Jeśli w swoim wnętrzu zaakceptujemy ten aspekt życia, będziemy wstanie dać więcej przestrzeni dzieciom, którzy liczą na nasze empatyczne przywództwo.

Agresja staje się destrukcyjna wtedy, gdy pod postacią przemocy prowadzi do zniszczenia jakiegoś dobra lub własności drugiego człowieka. Wszelka agresja nie prowadzi do wojen, choć oczywiście jest ona składnikiem przemocy, lecz stosowanie przemocy może mieć też inne źródła. Często agresywne emocje wiążą się z jakimś przekazem. Jednak czynienie z agresji tabu może prowadzić właśnie zarówno do przemocy, jak i do autodestrukcyjnych wzorców zachowań u dzieci. Źródeł agresji może być wiele, lecz nie o nich chcę dzisiaj pisać, a to bardzo obszerny temat poruszać.

Agresywna zabawa

Pracując w przedszkolu, chyba nie ma dnia, kiedy między chłopaki nie dochodzi do konfrontacji, a dziewczynki może i się nie biją, ale wyrażają agresję słowami w stosunku do siebie.

Anthony Pellegrini, psycholog, definiuje agresywną zabawę jako:

„bieganie, gonienie się i siłowanie, którym towarzyszy radość i śmiech. Kiedy się kończy, dzieci płynnie przechodzą do innego rodzaju zabawy. Te silniejsze starają się nie wkładać w to całych swoich możliwości, by w jak największym stopniu wyrównać szanse uczestników zabawy”.

Psycholodzy dziecięcy nie są też zgodni w tym, czy wyładowywanie się na poduszkach, kamieniach albo drzewach jest zachowaniem pożądanym, czy też może jedynie pogorszyć sytuację. Niektórzy z nich twierdzą, że to okazja do zdrowego rozładowania agresji; inni znowu uważają, że jedynie wzmacnia to tendencję do agresywnego zachowania i uczy dziecko używania przemocy. Wszystko również zależy od tego, czy sytuacji towarzyszą relacje międzyludzkie, czy dzieje się to np. w obecności rodzica, opiekuna, nauczyciela.

Agresywną zabawę możemy podzielić na tą dobrą i złą:

  • agresywna zabawa dobrego rodzaju tak naprawdę uczy dziecko, jak kontrolować swoje agresywne impulsy i poradzić sobie z agresją, której są świadkiem w telewizji lub w prawdziwym życiu.
  • niszcząca zabawa agresywna to po prostu przemoc, która, jeśli jej nie powstrzymamy, doprowadzi tylko do dalszej eskalacji.

Czasami trudno powiedzieć, czy dziecko zatraciło się w agresji, czy też po prostu dobrze się bawi. Czy odgrywa sceny przemocy tylko po to, by poradzić sobie ze swoimi agresywnymi ciągotami, czy też czerpie sadystyczną przyjemność z fantazjowania na temat zadawania innym bólu?

Zabawa, w której agresja wykorzystywana jest we właściwym celu, umożliwia dziecku eksperymentowanie z własną siłą fizyczną. Zabawa figurkami pozwala na eksperymenty z pojęciem władzy dzięki fantazjom na temat walki, broni i nadprzyrodzonych mocy. Możemy, wtedy dołączyć do wspólne zabawy z dzieckiem próbując pomóc mu bawić się w sposób twórczy i beztroski, bez zatracania się w niszczycielskich impulsach. Dzięki temu dziecko może użyć zabawy, by przezwyciężyć własne lęki. Jeśli postacie są zbyt straszne, zabawa służy jedynie powiększeniu już istniejącego lęku.

Zabawa czy już prawdziwa walka?

Czasami trudno jest odróżnić walkę na niby od walki prawdziwej. Oto kilka wskazówek, na co zwracać uwagę:

  • Czy dzieci utrzymują kontakt wzrokowy?
  • Czy zwracają uwagę na swoje reakcje, czy też wpadły w szał?
  • Czy słychać ich śmiech?
  • Czy komuś dzieje się krzywda?

Prawdziwa walka oznacza uderzenia pięścią, popychanie, ciągnięcie i kopanie. Przynajmniej jedno z dzieci ma wykrzywioną, niezadowoloną twarz; zdarza się, że drugie płacze. Takie sytuacje zwykle kończą się tym, że dzieci odchodzą każde w swoją stronę i każdy jest niezadowolony. Silniejsze dziecko nie próbuje się pohamować i znacznie częściej zdarza się, że komuś staje się krzywda.

Kiedy jesteśmy świadkami agresywnej zabawy, musimy zachować spokój i opanowanie, niekiedy włączając do niej elementy budowania relacji albo pomagając dzieciom zbudować poczucie pewności siebie. Jeśli widzimy zachowania pełne prawdziwej agresji, musimy pomóc dzieciom się uspokoić. Można to osiągnąć, przytrzymując je lub dając im więcej przestrzeni.

Zabawa w wojnę

Na temat zabawy w wojnę, można spotkać dwie opinie:

  1. propaguje ona prawdziwą przemoc
  2. zmniejsza ona ryzyko agresywnego zachowania u dzieci, bo pozwala im rozładować pragnienie przemocy. Tak naprawdę obie te odpowiedzi są prawdziwe.

Przyznam Wam, że nie jestem zwolenniczką kupowania dzieciom zabawkowych pistoletów. Również bardzo obawiam się zabaw, w których dzieci jedynie udają, że trzymają w ręku broń, wykorzystując do tego klocki, patyki, itd. W przedszkolu na takie zabawy nie pozwalałam. Jednak jak pisze L. J. Cohen:

Istnieje znacznie większe prawdopodobieństwo, że pistolety-zabawki – a zwłaszcza te maksymalnie realistyczne – wywołają zachowania agresywne, bo ograniczają dziecięcą kreatywność. Co jeszcze poza strzelaniem można zrobić za pomocą pistoletu? Z kolei broń na niby wyrasta z potrzeb, trudności i tematów konkretnego dziecka i dlatego może stać się okazją do niczym nieskrępowanej twórczości

W najbardziej ekstremalnych sytuacjach zabawa w wojnę może być po prostu ćwiczeniem w użyciu prawdziwej przemocy, testowaniem, co można zrobić z bronią, kiedy jesteśmy na kogoś wściekli.

My jako rodzice, opiekunowie w zabawach w wojnę możemy mieć również swoją rolę do odegrania. Potrafimy oczyścić atmosferę, odgrywając wyjątkowo przesadną scenę śmierci, podczas gdy dziecko mówi „Paf paf, nie żyjesz” albo wprowadzić do gry temat pielęgnacji (lekarz wojskowy) i opieki (oddany kolega z wojska).

L. J. Cohen w swojej książce pisze również o dzieciach, które żyją w strefie działań wojennych. Takie dzieci bawiąc się w wojnę, próbują dojść do siebie po traumie tego, czego same doświadczyły lub czego były świadkiem.

Inny typ zabawy nie jest powiązany z prawdziwą agresją, ale jest pełen agresji symbolicznej – to zabawa w superbohaterów. Czy zakazy w przypadku takiej zabawy mają jakieś sens? Raczej nie odniosą pożądanego efektu. Lepiej jest dołączyć do zabawy i zmienić jej bieg niż jej zakazywać.

Jeśli dziecko ma ochotę na tego typu zabawy, oznacza to, że w jego głowie zalęgły się już agresywne impulsy i scenariusze totalnej anihilacji planety. Nie uda nam się wybić mu tego z głowy, zabraniając się bawić. Możemy to jednak osiągnąć przez wspólną zabawę.

L. J. Cohen

Relacje społeczne

W przypadku innego rodzaju agresji – kiedy dzieci są dla siebie niemiłe i walczą o dominację – rodzice często nie wiedzą, jak sobie poradzić. Większości dzieci zdarza się okrutne bądź niegrzeczne zachowanie. Eksperymentowanie z władzą społeczną jest niezbędne i powinno odbywać się bez zbytniej ingerencji dorosłych, ale powinniśmy też być pod ręką, by w razie potrzeby ochronić dziecko znajdujące się na słabszej pozycji.

Musimy też jednak zrozumieć, że czasami dzieci chcą dojść do ładu z własnymi uczuciami agresji. Eksperymentowanie z interakcjami społecznymi o znacznym stopniu skomplikowania: nawiązywaniem sojuszy, zdradzaniem zaufania przyjaciół, wydawaniem rozkazów, sprzymierzaniem się przeciwko innym członkom grupy itd. Czasami te próby nie wychodzą dzieciom na dobre, ale nie znaczy to, że mamy do czynienia z potworami.

Najlepszym sposobem na powstrzymanie tego typu eksperymentów zanim zajdą za daleko, jest spędzanie więcej czasu na zabawie z dziećmi. Dzięki temu nie tylko możemy je chronić, ale też pomożemy im znaleźć odpowiednią formę wyrażania agresywnych uczuć w bezpieczny dla otoczenia sposób. Być może tym razem uda nam się wcześniej dostrzec nadciągającą burzę zamiast czekać na nadejście kłopotów i rozładowywać emocje krzykiem. Czasami dobrze jest pozwolić im rzucić się na nas zamiast na młodsze dzieciaki.

L. J. Cohen

Przeciętne dziecko, które dojrzewa w bezpiecznym i opiekuńczym środowisku, potrzebuje całego dzieciństwa, żeby na drodze eksperymentów nauczyć się integrować swoje agresywne uczucia, przejmować nad nimi kontrolę i nauczyć się je odróżniać od uczuć konstruktywnych.

Źródła:

  1. „Rodzicielstwo przez zabawę” L. J. Cohen
  2. „Agresja nowe tabu?” J. Juul
Jeśli spodobał Ci ten wpis, kliknij "Lubię to" albo udostępnij dalej! To daje mi motywację do działania! Dziękuje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *