Nowy żłobek- nasza adaptacja

Jeżeli myślicie, że nie stresuję się adaptacją mojego syna, bo znam to od środka, bo przecież od kilku lat pracuję z dziećmi, to się gruuubo mylicie! 😉
A jeszcze jaki to dla mnie stres! Zwłaszcza, kiedy zmieniałam pracę i tym samym żłobek!

Wybór odpowiedniego miejsca

Gdybyśmy mieszkali w Opolu, wiedziałabym, że jest w dobrych rękach, bo znałam moje miejsce pracy od podszewki, pracowałam tam już długo, znałam dziewczyny.

Przeprowadzając się do Szczecina szukałam takiego miejsca, do którego mogłabym zabrać Karolka ze sobą. Bo nie oszukujmy się, ale praca w jednym miejscu i żłobek w innym, to w moim przypadku niestety nie miałoby sensu ze względu na koszty i wynagrodzenie jakie ma się na stanowisku nauczyciela. A, że kocham tą pracę i nie mam zamiaru się przebranżawiać, to szukam swojego miejsca, które będę czuła całą sobą i oddam mu serce!

W niektórych miejscach jest tak, że koszty za żłobek są albo połowiczne, albo pracodawca jest w stanie przyjąć dziecko i pracownik nie płaci nic za opiekę.

Więc wyobraźcie sobie- idziecie do nowej pracy, nie znacie tam jeszcze nikogo, nie wiecie jak jest, bo wydawać się może, że będzie super a rzeczywistość okazuje się inna. Nie dość, że szukam miejsca pracy, które będzie zgodne z moimi wartościami i podejściem do dzieci, to tego samego oczekuje od opieki nad moi dzieckiem! Wiem, wygórowane ambicje, jednak po prostu wiem czego chcę! I fakt, że nie zawsze można mieć wszystko… Aleeee…

Znalazłam takie miejsce!

I co było dalej…

Po rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko nauczyciela już wiedziałam, że to jest TO miejsce! Znacie to uczucie?

Oczywiście, nie było to takie oczywiste od początku! Bo okazało się, że nie ma miejsca, że nie wiadomo co z Karolkiem, a ja czułam, że MUSZĘ tu pracować! Ale stwierdziłam, że pójdę na dzień próbny, byłam dobrej myśli.
I po paru dniach odezwała się do mnie Pani Dyrektor i powiedziała to, co bardzo od początku chciałam usłyszeć! (choć wierzcie mi, że wiedziałam gdzieś tak wewnętrznie, że będę tu pracować i dla Karolka znajdzie się miejsce). Moje przełożone okazały się kobietami o złotym sercu i stanęły na wysokości zadania, abym mogła podjąć pracę i oddać do żłobka Karola. Czujecie tą moją radość?! 😉

Adaptacja

Moje serce uradowało się jeszcze bardziej, kiedy dowiedziałam się jak wygląda adaptacja!

Otóż, przychodzi się z dzieckiem na dwie godziny po południu, kiedy nie ma już zajęć dodatkowych, kiedy dzieci rozchodzą się już do domów i razem z dzieckiem siedzi się na sali, spędza z nim czas lub jest się w ogrodzie. Cieszę się również, że mogliśmy w tej adaptacji towarzyszyć mu oboje na zmianę.

Placówka jest otwarta na rodzica! Można poznać ją od środka, można poznać Panie, towarzyszyć dziecku, które wiąże sobie z tym miejscem pozytywne skojarzenia i ta sytuacja już wprowadza go w poczucie bezpieczeństwa. Trwa to przez cztery dni, a następnego dnia dziecko zostaje do spania, chyba, że trzeba aby poszło szybciej, bo ewidentnie sobie jeszcze nie radzi.

Karolek piątego dnia został do spania a szóstego dnia już spał i był przez nas odebrany po zupce. Od razu zaznaczę, że bałam się jak będzie wyglądała ta jego adaptacja, bo pierwsza była bardzo ciężka. A on nas zadziwił! Bo od pierwszego dnia chętnie wszedł sam, nie miał ani jednej chwili, żeby płakał, zachowuje się jakby chodził do tego żłobka już od dawna!

Razem z mężem mamy co do tego miejsca bardzo pozytywne odczucia i myślę, że on również to czuje. Na pewno pomogło mu też to, że nie jest to dla niego całkowicie nowa sytuacja i teraz jesteśmy w oddzielnych budynkach. W poprzedniej placówce byliśmy w jednym budynku i mnie często słyszał, co wywoływało w nim niepotrzebny stres. Jednak mimo wszystko, to że dzieci mogą być z nami w jednym miejscu, nie jest dla nich łatwiejsze niż w sytuacji, kiedy rodzice po prostu wychodzą i wracają po pracy. Dziecko nie rozumie tego, dlaczego mama jest tak blisko a nie może się mną opiekować?

Także myślę, że adaptacja przebiegła pomyślnie i nie musimy się martwić a on czuje się tam naprawdę dobrze tak jak ja i chętnie biegnie do drzwi, żeby zostać ze swoimi nowymi Paniami.

Może spodoba Ci się też o...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 + 15 =