Adaptacja-jak ją dobrze przeżyć?

Wrzesień. Czas adaptacji.

Kto ma dziecko czy pracuje z dziećmi, ten wie jaki to ciężki okres.

Dzisiaj przychodzę do Was, aby podzielić się moim doświadczeniem i wiedzą w tym temacie. Pracuję już z dziećmi 5 lat. Pracowałam w żłobku w każdej grupie wiekowej a aktualnie pracuję w przedszkolu. Temat adaptacji i spojrzenia na nią z różnych stron (bo i do strony rodzica) jest mi dobrze znany…

Adaptacja- co to jest?

Adaptacja, to przystosowanie się dziecka do nowej sytuacji w jakiej się znajdzie, czyli do pobytu w żłobku czy przedszkolu. Tym samym przystosowanie się do rozstania z rodzicem na czas jego pracy.

Adaptacja, to również zmniejszenie u dziecka stresu, lęku, tęsknoty, by mogło poczuć się bezpiecznie, bo jak wiadomo, dziecko najlepiej rozwija się w miejscu, w którym właśnie tak się czuje.

Przyjazny początek, to komfort nie tylko dla rodziców, ale również opiekunów i nauczycielek. Dlatego uważam, że adaptacja to bardzo ważny element w przygodzie dziecka z placówką, jak nie najważniejszy. Jej dobre fundamenty wpływają na dalszy rozwój dziecka i jego samopoczucie.

Po co adaptacja i czy jest w ogóle potrzebna?

Oczywiście, że jest potrzebna! Dziecku łatwiej jest wtedy wejść w nowy etap w jego życiu. Każde ma do tego prawo, by wchodzić w nowe środowisko w bezpieczny i łagodny dla siebie sposób.

Kiedy adaptacja przebiega z szacunkiem dla potrzeb dziecka, ma ona szanse przede wszystkim na udane i szybsze zakończenie się.

„Adaptacja nie jest po to, żeby dziecko się przyzwyczaiło, żeby przyjęło do wiadomości, że nie ma wyjścia i że nie ma wpływu na to, co się z nim dzieje. Adaptacja jet po to, żeby dziecko poczuło się na tyle bezpiecznie, aby chciało w danym miejscu przebywać”. Agnieszka Stein

Jak moim zdaniem powinna wyglądać adaptacja?

Personel żłobka/ przedszkola

W adaptacji przede wszystkim najważniejsze jest nawiązanie dobrego kontaktu ze swoimi paniami/ ciociami. Każde dziecko ma gotowość do przyjęcia opieki ze strony nowej osoby, jednak każde potrzebuje na to różnego czasu. To na ile się to uda, zależne jest w dużym stopniu od zachowania tej osoby i jej umiejętności nawiązania relacji z dzieckiem, a nie tylko spoczywa na gotowości dziecka. Przeważnie jest tak, że dziecko na początku adaptacji wybiera sobie jedną panią, do której się przywiązuje i chce się tylko jej trzymać. Dobrze, jeśli to ta jedna pani może być odpowiedzialna za adaptację tego dziecka, a reszta pań zajmuje się pozostałymi dziećmi w grupie. Taka sytuacja pozwala na zbudowanie bezpiecznej relacji, opartej na szacunku dla potrzeb dziecka, wsłuchaniu się w jego emocje. W takiej atmosferze pełnej zaufania dziecko rozluźnia się i staje się gotowe na budowanie relacji z innymi paniami oraz dziećmi w grupie.

Dobrze, jeśli adaptacje rozsuwane są w czasie, tzn. dzieci są umawiane co parę tygodni na przyjęcie do danej placówki a nie masowo w jednym terminie. Dlaczego? Opiekunki mogą wtedy skupić się na zbudowaniu relacji z konkretnym dzieckiem, tak aby poczuło się komfortowo i bezpiecznie. Jeżeli w jednym czasie na adaptacji jest kilka dzieci, tworzy się nerwowa atmosfera, ponieważ dla nich jest to stresująca sytuacja, a opiekunki nie są w stanie skupić się na wszystkich dzieciach na tyle, na ile by tego w tym trudnym czasie potrzebowały. Super, jeśli możemy pochylić się w swojej pracy nad indywidualnymi potrzebami dziecka, jednak wiem, że nie w każdym miejscu jest to możliwe. Jednak w adaptacji niezmiernie ważne jest aby dziecko każdego dnia wychodziło z niej z dobrymi doświadczeniami, poczuciem, że chce tam jeszcze wrócić.

Czas nie goni nas

Jako rodzice musimy założyć sobie, że adaptacja może potrwać nawet miesiąc, że trzeba będzie ją rozciągnąć w czasie, bo dziecku będzie trudno i trzeba będzie je szybciej odbierać z placówki. Jeżeli my nie damy rady odbierać wcześniej dziecka, to może dziadkowie lub niania?

Korzystnie jest aby godziny adaptacji były powoli zwiększane. Zaczynanie od jednej, potem dwóch, do pory obiadu czy leżakowania, itd. Oczywiście jeżeli dziecko miało już przygodę ze żłobkiem czy przedszkolem, a adaptacja tam przebiegła dobrze, w takim wypadku może szybciej się zaadaptować w nowym miejscu. Natomiast jeśli miało złe doświadczenia z tym związane, będzie zapewne potrzebowało więcej czasu.

Są dzieci, które chodzą chętnie do żłobka/ przedszkola już po tygodniu, dwóch, lecz niektóre potrzebują aby odbierać je wcześniej.

Adaptacja z rodzicem

Jestem jak najbardziej za!

Uważam, że każda placówka powinna dążyć do tego, aby adaptacje odbywały się wspólnie z rodzicami. Ułatwia to dziecku odnalezienie się w nowej dla niego sytuacji.

Kiedy jeszcze pracowałam i mieszkałam w Opolu, w mojej placówce była możliwa adaptacja z rodzicami. Drugie doświadczenie takiej adaptacji w roli rodzica i nauczyciela jest dopiero przede mną, ponieważ zmieniam pracę i zarówno żłobek dla mojego syna.

Kiedy rodzic w trakcie adaptacji jest blisko, ale powoli się wycofuje.

Adaptacje były umawiane przez opiekunki co dwa tygodnie, aby każdemu dziecku móc poświecić określony i potrzebny czas. Rodzice wchodzili na salę wspólnie z dzieckiem. Opiekunka instruowała rodziców, widząc, kiedy dziecko czymś się zainteresowało, że mogą wycofać się do szatni. W sytuacji, kiedy dziecko zaczynało płakać, rodzic proszony był na salę, aby móc uspokoić i przytulić dziecko, i znów powoli się wycofywać. Czynności te były powtarzane kilka razy i po godzinie rodzic z dzieckiem wracali do domu. Czas takiej adaptacji, stopniowo się wydłużał, a opiekunki indywidualnie umawiały się z rodzicami na kolejne dni adaptacji, które były dopasowane do potrzeb dziecka.

Kiedy rodzice mogą przyjść razem z dzieckiem zobaczyć placówkę i uczestniczyć z nim w adaptacji przez określony czas.

Rodzice wspólnie z dzieckiem przez dwie godziny w porze popołudniowej są na sali żłobkowej/ przedszkolnej. Jest to czas, kiedy inne dzieci się rozchodzą do domów i nie koliduje z żadnymi zajęciami. Taka adaptacja trwa przez cztery dni, a piątego dnia, dziecko zostaje w żłobku/ przedszkolu samo na ustaloną ilość godzin lub kiedy jest mu ciężko dzwoni się do rodzica aby odebrać dziecko szybciej. Taka adaptacja, kiedy rodzice mogą wejść na salę z dzieckiem i się z nim razem pobawić, kiedy mu towarzyszą, budzi w dziecku pozytywne skojarzenia z tym miejscem i już wprowadza go w pewne poczucie bezpieczeństwa.

Czasami za powód tego, że rodzic nie może uczestniczyć w adaptacji dziecka podaje się to, że dla innych dzieci to stres. Warto wiedzieć, że takie sytuacje nie są aż tak trudne, jak można usłyszeć. Dzieci przecież doskonale odróżniają swoich rodziców od innych, jeśli dzieci tęsknią do swoich rodziców, to dlatego, że jest im trudno, a nie dlatego, że przyszła obca dla nich osoba, która jest mamą ich kolegi/ koleżanki z grupy. Oczywiście małe dzieci mogą reagować strachem na obce dla nich osoby inne niż ich panie, wtedy dobrze jak rodzic usiądzie w miejscu, w którym nie będzie to stresujące dla maluszków.

„Dobra adaptacja to taka, w której dziecko wchodzi do konkretnej grupy- swojej własnej,z konkretnymi paniami, w konkretnej sali, w takiej rutynie, jaka później będzie w żłobku/przedszkolu.”Agnieszka Stein

Źródła:

Pisząc ten artykuł opierałam się na swoich doświadczeniach i fragmentach książki A. Stein „Akcja adaptacja”

Może spodoba Ci się też o...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *