To coś więcej niż tylko pluszak czy kocyk…

Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie ostatnia sytuacja jaka wydarzyła się w przedszkolu.

Sytuacja miała miejsce na placu zabaw. Nagle usłyszałam płacz. Dziewczynka rozpłakała się, bo w samochodzie taty zostawiła swojego ulubionego pluszaka, z którym codziennie przychodzi do przedszkola. Płakała i mówiła: „jak ja teraz zasnę? Zasypiam tylko z nim, tylko z nim robię ważne dla mnie rzeczy…”

W końcu zapytałam ją czy chce wziąć na leżakowanie jakiegoś pluszaka z naszej sali, bo przecież one są codziennie z nimi, patrzą jak się bawią i nigdy z nikim nie śpią. Mogła wybrać, który będzie miał ten zaszczyt, żeby z nią danego dnia spać. Wybrała a mi udało się jej na spokojnie wszystko wytłumaczyć.

Obiekt przejściowy- co to takiego?

Pluszaki, kocyki, pieluszki tetrowe… Każde dziecko wybiera sobie co innego, nie zawsze przez nas uważane za atrakcyjne. Te przedmioty są w psychologii nazywane obiektami przejściowymi.

Termin został wprowadzony przez Donalda Woodsa Winnicotta i oznacza jakąś rzecz która ma dla dziecka szczególne znaczenie. Posiadanie obiektu przejściowego jest prawidłowym zjawiskiem, które ułatwia łagodne przejście od pierwszego związku z piersią matki do późniejszych relacji z obiektami. Obiekty przejściowy jest częścią systemu wsparcia emocjonalnego, którego każde dziecko potrzebuje w młodości.

Obiekt przejściowy pomaga wchodzić w relacje w przyszłości czyli tworzyć więzi między ja a nie-ja.

Po co dziecku obiekt przejściowy?

Obiekty przejściowe pomagają dzieciom w emocjonalnym przejściu od zależności do niezależności. Dziecko zna dany przedmiot, czuje na nim zapach domu, przypomina mu to o komforcie i bezpieczeństwie. Wtedy ​​czuje, że wszystko będzie dobrze.

Kiedy będzie zmęczone, pomoże mu zasnąć. Kiedy zostanie oddzielone od rodzica, uspokoi go. Kiedy się boi lub jest zdenerwowane, pocieszy go. Kiedy będzie w nowym miejscu, pomoże mu poczuć się jak w domu.

Obiekt przejściowy, zmniejszają stres, uspokaja i pociesza dziecko, kiedy te np. rozstaje się z rodzicami w żłobku czy przedszkolu. Zapewnia zrozumienie rozwoju człowieka począwszy od niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa.

To jak dzieci podchodzą do obiektów przejściowych, staje się wskaźnikiem tego, w jaki sposób będą oddziaływać na ludzkie relacje i utrzymywać je. Dzięki ulubionej rzeczy dziecko uzewnętrznia swoje emocje. Bez takiego obiektu prawdziwe uczucia mogłyby być ukryte, stłumione lub odrzucone, ponieważ niemowlę / dziecko nie ma innych środków, dzięki którym mógłby sobie radzić ze światem, rozumieć go i z nim „walczyć”.

Wbrew mitom, obiekty przejściowe nie są oznaką słabości lub niepewności, i nie ma powodu, aby powstrzymywać dziecko przed korzystaniem z nich. Dziecko stopniowo rezygnuje z obiektu przejściowego gdy dojrzeje i znajdzie inne sposoby radzenia sobie ze stresem. Jednak gdyby coś nas niepokoiło w tej sprawie, zawsze warto skonsultować się ze specjalistą.

Po co Ci ta zabawka? Odłóż ją!

Ograniczanie dziecku dostępu do ulubionego misia, zabieranie w celu wdrażania bardzo specyficznych zasad pod względem tego, jak, gdzie i kiedy obiekt może być użyty. Czy to dobre rozwiązanie?

Obiekt przejściowy ma sprawić, że dziecko stanie się silniejsze i bardziej odporne w obliczu traumy. Natomiast, kiedy przedmiot zostanie dziecku zabrany lub odmówi się my do niego dostępu, taka sytuacja może w rzeczywistości stworzyć więcej niepokoju. Badania wskazują, że dzieci pozbawione relacji przedmiotowych, były często bardziej podatne na zaburzenia patologiczne. Ponadto wykorzystanie, dostępność i uwzględnienie takich obiektów może zwiększyć więź między dzieckiem a dorosłym i między samymi dziećmi.

Po drugie jeśli obiekt zostanie skrytykowany lub w jakikolwiek sposób odrzucony, trudności związane z przywiązaniem mogą pojawić się później w życiu.

A jak było u nas? I kto to jest Ła-ła?

Wiem, że są dzieci, które przywiązują się do jakiejś rzeczy i dzieci, które nie mają ulubionej zabawki (i to też jest normalne).

Nic nie wskazywało na to, że Karol ma coś takiego. Od pierwszych dni, kiedy był już z nami w domu do spania zawsze włączałam mu Szumimisia. Nawet sobie myślałam, że fajnie by było gdyby miał ulubionego pluszaka i na tym moja myśl się skończyła.

I kiedy poszedł do żłobka, zabierałam mu tego misia ze sobą aż w końcu go tam zostawiłam, żeby miał na sali. W domu był mi niepotrzebny, bo Karol zasypiał przytulony do mnie czy do taty.

Kiedy pewnego dnia jechaliśmy do rodziny na Śląsk, zabrałam tego misia ze sobą, aby w samochodzie mu go dać. Nagle eureka! Uśmiechnął się, powiedział: Ła-ła i przytulił go mocno. Właśnie wtedy zrozumiałam, że TEN właśnie miś, który był prezentem od znajomych i był z nim od samego początku kiedy przyszliśmy ze szpitala do domu, stał się jego obiektem przejściowym.

Zasypia przytulony do niego, czasami go zabieramy do żłobka, ale tam go nie potrzebuje. Staram się go zawsze mieć ze sobą, jednak głównie tylko z nim zasypia. W stresujących sytuacjach jednak na razie wybiera nasze ramiona 😉

A Wasze dzieci mają swoje ulubione pluszaki? Jak podchodzi się u Was w żłobkach/ przedszkolach do takich rzeczy?

Źródła:

  • doświadczenia własne 🙂
  • Psychology Today
  • healthychildren.org
  • APA Dictionary

Może spodoba Ci się też o...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 − 8 =