Jak odstawić łagodnie smoczek? Nasza historia.

Smoczek zapewnia poczucie bezpieczeństwa, pomaga dziecku się uspokoić, wyciszyć.

Moim założeniem było łagodnie odstawić syna od smoczka. Chciałam to już zrobić zanim odstawiałam go od piersi, ale w końcu nie miałam serca, bo wiedziałam, że czeka nas przeprowadzka, żłobek, a że na pewno lepiej będzie mi go odstawić od piersi jeśli zostawię mu smoczek…

Determinacja, pewność oraz bliskość

Odsmoczkowywanie nie dotyczy tylko dziecka, ale uważam, że rodzica również. To nie tylko dziecko żegna się ze smoczkiem, rodzic także musi go zastąpić czymś innym: pluszakiem, rozmową, śpiewem… Dziecko wchodzi w nowy etap. Kiedyś na zdenerwowanie można było podać smoczek, żeby ukoić emocje a teraz trzeba szukać innego rozwiązania i uczyć dziecko, że uspokoić można się w inny sposób, zasnąć można inaczej.

Przy odstawieniu od smoczka, na pewno potrzeba opanowania, spokoju rodzica oraz czasu, żeby być z dzieckiem całym sobą w tych trudnych dla niego chwilach. To wszystko pomaga również nam samym wytrwać w podjętej decyzji. Niepewność z naszej strony oraz płacz dziecka może tylko sprawić, że sami nie damy rady podołać. Trzeba być z dzieckiem, towarzyszyć mu w przeżywaniu trudnych emocji, akceptować je, tłumaczyć, nie zawstydzać i nie oszukiwać.

Ważna decyzja

To było nasze drugie podejście. Pierwsze miało miejsce może jakiś miesiąc temu, kiedy już sytuacja po przeprowadzce i adaptacji w żłobku się ustabilizowała. Jednak w tym czasie przyszła choroba i stwierdziłam, że to nie jest najlepszy moment, żeby ten smoczek odstawić. Dziecko musi być w komfortowej sytuacji, nie wzbudzającej jeszcze bardziej przeżywania przez niego stresu i trudnych emocji.

I tak w końcu tydzień temu stwierdziłam, że to właśnie ten czas.

Przede wszystkim ważne jest, tak jak pisałam, aby w trakcie odstawienia być blisko z dzieckiem, poświęcić temu wydarzeniu naprawdę dużo czasu i cierpliwości. Warto to zrobić wtedy, kiedy, np. mamy urlop, ale zrobić to w miejscu znanym dla dziecka, wyjazd może być sytuacją stresująca, która nie będzie dobra dla odstawienia smoczka. Ja to zrobiłam podczas mojej choroby, kiedy byłam w domu na L4.

Smoczek chciałam mu zastąpić pluszakiem, już kiedyś próbowałam mu wprowadzić tzw. przedmiot przywiązania, ale nie chciał. Wyrzuca maskotkę i tuli się do nas.

Karol korzystał ze smoczka najczęściej tylko do drzemek i zasypiania nocnego. W dzień zdarzało się to w żłobku lub kiedy wracaliśmy ze żłobka i był bardzo zmęczony. Chciałam, aby ten cały etap przebiegał łagodnie i stopniowo: najpierw z drzemek a potem z zasypiania nocnego. Ale jak później zauważyłam nie było to dobre w jego przypadku. A dlaczego? Tego dowiecie się w dalszej części.

Jak to było u nas?

1 dzień
Drzemka– zasypianie bez smoczka trwało ponad godzinę. Płacz, szukanie go w miejscach, w których najczęściej go odkładałam. A może gdzieś spadł? Próbowaliśmy mu dać pluszaka,ale w końcu nie udało się w ogóle zasnąć, więc odpuściliśmy. Stwierdziłam, że następnego dnia, dam mu smoczek na drzemkę.

Zasypianie nocne– płacz, krzyk, rzucanie się, szukanie smoczka. Przytulałam, nosiłam, kołysałam, śpiewałam, aż z tego wszystkiego zasnął mi na rękach. Bałam się jak to będzie, kiedy się przebudzi, bo przeważnie szukał smoczka w łóżeczku czy w łóżku jak spał z nami . Wkładał go sobie wtedy do buzi i zasypiał ponownie. I tak kiedy się przebudził, próbowałam go kołysać na rękach, ale niestety próby odkładania kończyły się płaczem, dlatego dałam mu smoczek.

2 dzień
Drzemka– stwierdziłam, że może jednak na drzemkę dam mu smoczka, a na noc spróbujemy bez, po prostu odwrócę kolejność, więc zasnął bez problemu.

Zasypianie na noc– no i tutaj pojawił się problem. Mój błąd, bo zauważyłam, że namieszałam mu w głowie. Jak to smoczek po południu był a teraz go nie ma? Jak to jest? Gdzieś musi być? I zaczęło się szukanie: na parapecie, a może wpadł w kanapę, a może na ziemię? Oczywiście jak zawsze zasypialiśmy tuląc się, ale nie obyło się bez noszenia, śpiewania, tulenia, tłumaczenia. Po godzinie udało się zasnąć. W nocy już nie szukał smoczka i nawet nie przebudzał się z mocnym płaczem jak to bywało.

A na czym polegał mój błąd? Na tym, że chciałam odstawić smoczek stopniowo, jednak przez to, że Karol już był świadomy, że on gdzieś może być, stwierdziłam, że niestety stopniowe odstawianie u nas nie zadziała. A dlaczego?

U dzieci w tym wieku pojawia się już rozumienie stałości przedmiotu (przekonanie, że przedmiot istnieje niezależnie od działań i świadomości dziecka), dlatego Karol dobrze wiedział, że ten smoczek może gdzieś być i go szukał.

3 dzień
Drzemka– bez smoczka. Były do niej dwa podejścia, ok. 11, nie chciało się mu jeszcze spać i potem po 12. Oczywiście Karol był smutny, ale było też dużo przytulania, trochę bujania i znowu przytulania i udało się zasnąć.

Zasypianie na noc– już coraz mniej płakał, widać, że dalej mu brakowało smoczka, bo go szukał, ale udało się znowu zasnąć, już bez noszenia i bujania, tylko przytulonym do mamy. Oczywiście najpierw musiały być wygłupy, oglądanie i czytanie książeczek, bo nie bardzo chciało się spać, skoro była późno drzemka 😉

4 dzień
Drzemka– nie było

Zasypianie na noc– już bez płaczu, trochę wygłupów i śpiewania, i udało się zasnąć.

5 dzień
Drzemka-nie było

Zasypianie na noc– zasnął chyba w minutę, był taki zmęczony ze względu na brak drzemki

6 dzień
Drzemka– była późna, w wózku po spacerze, padł, bo pierwszy raz sobie spacerował obok wózka.

Zasypianie na noc– późno miał drzemkę, więc poszedł spać po 21, jeszcze po kąpieli były tańce i zabawa, a potem przytulanie, głaskanie i zasnął.

7 dzień
Drzemka– udało się zasnąć bez smoczka- bałam się tych drzemek w dzień bez smoczka, ale ewidentnie już go nie potrzebuje

Zasypanie na noc– również bez problemu.

I to był dzień, w którym wyrzuciłam smoczek!

Moje przemyślenia i wnioski

Oczywiście najważniejszą dla mnie kwestią było i jest- aby mówić dziecku prawdę, mimo tego, że jest mały. Nie okłamywać go. Dużo mu tłumaczyła, dlaczego już nie będzie smoczka.

Wydaje mi się, ze noce są spokojniejsze. Mam wrażenie, że mniej się wybudza, a jak się budzi, to nie jest zdenerwowany sytuacją, że gdzieś jest smoczek i go nerwowo nie szuka.

Najbardziej bałam się jak to będzie w żłobku z drzemką. Jak sobie poradzi,?Jak się będzie czuł bez smoczka po długiej nieobecności? Czy da radę się uspokoić bez niego, kiedy się pożegnamy?

Okazało się, że radzi sobie świetnie, nawet nie wiem czy nie lepiej niż kiedy smoczek był. Fakt, że zasypianie może zajmować mu jeszcze trochę więcej czasu, ale zasypia 🙂 Poza tym w żłobku działa też psychologia tłumu i wpływ innych dzieci sprawia, że drudzy mogą się na nich wzorować.  Dziecko również dobrze wie, że każdy ma inny sposób usypiania go, czy to mama, czy tata czy opiekunki w żłobku. Wie czego może oczekiwać, a opiekunki w żłobku dają sobie radę, w końcu nie jedną taką sytuację przechodziły… Wiem to na własnym przykładzie 🙂

Szczerze- nigdy nie byłam za smoczkiem i Karol tak naprawdę zaakceptował go dopiero w trzecim miesiącu. Pomógł mi podczas karmień i kryzysów z tym związanych, a że nie byłam jego zwolenniczką, to wiedziałam, że musimy go szybko odstawić. Zanim Karol nie będzie już na takim etapie, że wzrośnie bardziej jego świadomość i tym samym bardziej będzie to przeżywał.

Wiem, że dla nas to był najlepszy czas. Choć i tak początki były dla niego ciężkie. Mojemu mężowi serce się kroiło 😉 Cieszę się, że nam to tak sprawnie poszło, a on sobie na prawdę świetnie radzi.

Wydaje mi się, że czasami to właśnie my rodzice bardziej tego smoczka potrzebujemy niż nasze dziecko.

Może spodoba Ci się też o...

1 Comment

  1. Cześć wielkie dzięki za post !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *