Każde dziecko ma prawo do rodziny. Ale czy dziecko adoptowane ma szansę na stworzenie przywiązania z przybranymi rodzicami?

60 lat badań wykazało, że oddzielanie dzieci od rodzin i umieszczanie w dużych instytucjach poważnie szkodzi ich zdrowiu i rozwojowi, zwłaszcza w wypadku niemowląt. Noworodki nie mają jeszcze w pełni rozwiniętych mięśni, i dotyczy to także mózgu. Przez pierwsze 3 lata mózg rośnie do pełnych rozmiarów. Większość wzrostu ma miejsce podczas pierwszych 6 miesięcy. Na rozwój mózgu wpływają doświadczenia i stymulacja.

Czy jeśli dzieci zostaną adoptowane będą potrafiły przywiązać się do przyszłych rodziców? Jak będą funkcjonowały w rodzinach adopcyjnych? Aby przybliżyć Wam ten temat, opowiem Wam pewną historię

Historia rumuńskich sierocińców

Nicolae Ceausescu rumuński działacz komunistyczny i dyktator. Był synem awanturnika i pokornej matki. Głodował i to był jeden z powodów dla których zrezygnował z chodzenia do szkoły. W wieku niecałych jedenastu lat opuścił rodzinny dom w celu poszukiwaniu jedzenia. Pewnego dnia powiedział swojej siostrze: „Będę rumuńskim Stalinem!” I też tak się stało. Stał się barbarzyńcą wobec tych, którzy nie mieli szans na obronę, czyli dzieci. Wszystko po to, żeby zwiększyć przyrost naturalny. Chciał odbudować kraj po wojnie i stworzyć idealną, wierną mu populacje.

Już w październiku 1966 r.,  Nicolae zaczął wprowadzać serię przepisów delegalizujących aborcję. Dekret 770 bezwarunkowo zakazywał usuwania ciąży a nieprzestrzeganie go wiązało się z wieloletnim więzieniem. Określona w nim była liczba urodzeń przypadająca na jedną kobietę. Każda kobieta przed ukończeniem czterdziestego roku życia musiała urodzić co najmniej czworo dzieci, później zwiększono tą liczbę do pięciorga. Przez dwadzieścia trzy lata obowiązywania Dekretu w Rumunii urodziło się ponad dwa miliony niechcianych dzieci.

Macierzyństwo stało się dla kobiet obowiązkiem państwa. Kobiety próbowały sobie radzić same na różne sposoby, aby tylko usunąć ciążę, bo antykoncepcja i aborcja były dozwolone tylko dla kobiet, które spełniły państwowy obowiązek, lub kiedy przekroczyły 45lat, były zgwałcone, dziecko pochodziło z kazirodztwa lub mogło urodzić się chore. Z powodu nielegalnych aborcji i poaborcyjnych powikłań w latach obowiązywania Dekretu nr 770 życie straciło ponad dziesięć tysięcy rumuńskich kobiet.

Jednego dnia rodziło się nawet 1000 dzieci. Szpitale były przepełnione, matki nie miały swoich łóżek, wciąż brakowało personelu. Kobiety rodziły, gdzie się dało, żeby tylko wypełnić dekret. Dzieci trafiały do sierocińców, bo matki je zostawiały i nikt na nie czekał. Nikt nawet nie nadawał im imion, były oznaczane numerami. Kobiety porzucały dzieci, bo nie były w stanie zapewnić im odpowiednich warunków do życia.

Domy Dziecka w Rumunii

Stan domów dziecka był daleki od dzisiejszych standardów. Dzieci były traktowane jak zwierzęta hodowlane. Nie miały odpowiednich warunków do rozwoju, a bardzo często również nawet nie miały co jeść. Potrzeby fizyczne i emocjonalne były ignorowane. Silne dzieci często wykazywały przemoc wobec tych słabszych. Wiele z nich było zarażonych wirusem HIV.

Georgette Mulheir:

„W sierpniu 1993 r. byłam świadkiem olbrzymiego wpływu, jaki wywierają na dzieci sierocińce i brak rodzicielskiej troski. Jeśli pamiętacie doniesienia prasowe z Rumunii po rewolucji 1989 r., pamiętacie też koszmarne warunki tamtejszych placówek. Dyrektor wielkiego sierocińca poprosił mnie o pomoc w zapobieganiu oddzielania dzieci od rodzin. 550 niemowląt mieszkało w pokazowym sierocińcu Czauczesku, więc podobno miały lepsze niż zwykle warunki. Po doświadczeniach w pracy z dziećmi oczekiwałam hałasu i zamieszania, ale zastałam klasztorną ciszę. Trudno było uwierzyć, że w ogóle są tam jakieś dzieci, choć dyrektor pokazywał mi salę za salą wypełnioną rzędami łóżeczek W każdym leżało dziecko gapiąc się w sufit. Z 40 niemowląt na sali, żadne nie płakało. Widziałam jednak, że mają pełne pieluchy, że niektóre cierpią, ale słychać było tylko cichy, monotonny jęk. Siostra przełożona z dumą oznajmiła, że ich dzieci świetnie się zachowują. Przez następne kilka dni zdałam sobie sprawę, że ta cisza nie była niczym wyjątkowym. Nowo przyjęte dzieci płakały przez kilka godzin, ale kiedy to nie pomagało, stopniowo uczyły się apatii. W ciągu kilku dni robiły się osowiałe, apatyczne, wpatrzone w pustkę, jak wszystkie inne dzieci”

Dlaczego jest nam potrzebne przywiązanie?

Przywiązanie to sieć połączonych ze sobą działań, zdolności poznawczych i emocji, której celem jest wspieranie najbardziej podstawowej potrzeby ludzkiej, a mianowicie, potrzeby przeżycia.

Więzi te mają swoje źródło w ewolucji i pełnią ważna biologiczną funkcję. Wywodzą się z czasów, gdy drapieżniki stanowiły realne zagrożenie, dlatego musiała działać jakiś mechanizm, by potomstwo trzymało się blisko opiekunów i mogło liczyć na ochronę, zwiększając swoje szanse na przeżycie. Maleńkie dzieci zostały wyposażone w środki służące od przyciągania uwagi rodziców (np. płacz), utrzymywaniu tej uwagi (np. śmiech i wokalizacje) oraz umożliwiające uzyskanie i utrzymanine bliskości ( podążanie za rodzicem i czepianie się jego ciała).

Dzieci są genetycznie tak zaprogramowane, by pozostawać w pobliżu osób mogących je chronić, ostrzegać i pomagać im w chwilach cierpienia. Służą temu rozmaite gesty przywiązania, z początku działają one w sposób automatyczny, stereotypowy i są reakcją na wielu dorosłych, jednak w ciągu 1 r.ż. zaczynają dotyczyć tylko jednej lub dwóch osób.

Przywiązanie działa jak system kontroli, ma za zadanie utrzymać pewien stabilny stan, stan bliskości z rodzicem. W chwili odzyskania równowagi gesty przywiązania ulegają wyciszeniu i dziecko znowu może się bawić i eksplorować otoczenie. Sposób w jaki dziecko reaguje na stan zagrożenia zmienia się wraz z wiekiem, sześciomiesięczne dziecko będzie płakało, natomiast trzylatek już zawoła rodzica, będzie go szukał. I co jeszcze warto dodać- w znanym otoczeniu tolerancja dziecka na nieobecność mamy jest większa niż w obcym dla niego miejscu.

Jak się tworzy przywiązanie dziecka do rodzica?

Stworzenie przywiązania, czyli długotrwałego, emocjonalnego związku z konkretną osoba wiąże się z kilkoma cechami:
selektywnością, czyli skupianiu się na konkretnej osobie, która wywołuje zachowania w sposób i w zakresie nie spotykanym w relacjach z inną osobą
poszukiwaniu fizycznej bliskości, co polega na staraniu się o utrzymanie bliskości z obiektem przywiązania
komforcie i bezpieczeństwie, wynikającym z osiągnięcia bliskości
lęku separacyjnym, który pojawia się, gdy więź zostaje zerwana i niemożliwe jest uzyskanie bliskości,

Dzieci przychodzą na świat przygotowane do nawiązania kontaktów z innymi ludźmi. Rozwój przywiązania zajmuje dziecku większość 1 r.ż.

Bowbly wyróżnił cztery etapy przywiązania:
przed- przywiązanie (0-2 miesiąca)- występuje selektywność percepcyjna, czyli reakcje wzrokowe i słuchowe, które od urodzenia przygotowują dziecko do zwracania uwagi na innych ludzi oraz zachowania sygnałowe takie jak płacz i śmiech z pomocą których dzieci przyciągają ich uwagę ⦁ przywiązanie w trakcie tworzenia (2-7 miesiąca)-nauka podstawowych zasad wzajemnych kontaktów
wyraźnie ukształtowane przywiązanie (7-24 miesiąca)- sprzeciw w sytuacji separacji, nieufność względem obcych; komunikacja zamierzona
związek ustanowiony ze względu na cel (od 24 miesiąca)- relacje bardziej dwustronne; dzieci rozumieją potrzeby rodziców.
        

Czy możliwe jest aby dzieci adopcyjne rozwinęły pierwotne przywiązanie?

Dzieci swoje pierwsze trwałe i znaczące pod względem emocjonalnym związki tworzą zazwyczaj w 2. połowie 1 r.ż.. Czy istnieje zatem okres krytyczny, po którym zdolność do nawiązania trwałych relacji zanika?

John Bowlby, stwierdził, że:

nawet najlepsza opieka matczyna jest niemalże bezużyteczna, jeśli zaczyna działać z opóźnieniem, gdy dziecko ukończyło dwa i pół roku. Jeśli takie opóźnienie nastąpi dziecko jest skazane na ukształtowanie charakteru bezuczuciowego, cechującego się niezdolnością przywiązania się do nikogo”.

Natomiast dwa projekty badawcze obalił tą tezę. Oba sprawdzały zdolność przywiązania się dzieci będących ofiarami deprywacji społecznej w początkowych latach życia i adoptowanych po wyznaczonej granicy 2,5 lat.

Pierwsze badanie (Tizard 1989) dotyczyło grupy dzieci które od początkowych tygodni życia wychowywały się w domach dziecka, gdzie traktowane był bezosobowo przez stale zmieniający się personel, przez co nie miały szansy na wykształcenie przywiązania do jakiegokolwiek opiekuna. Następnie zostały adoptowane w wieku znacznie wykraczającym poza okres niemowlęctwa, niektóre w wieku 7 lat. Poddano je ocenie w wieku 8 i 16 lat. Po pewnymi względami można było u nich zauważyć pewne niepożądane cechy: był nadmiernie przyjaźnie nastawione do obcych, w szkole zdradzały zachowania agresywne i nie było zbytnio lubiane przez inne dzieci, natomiast relacje z członkami rodziny były dobre. Nawet w okresie dorastania żadne z tych dzieci nie nosiło znamion stereotypowego byłego wychowanka placówek opiekuńczych.

Drugie badanie dotyczyło właśnie sierot rumuńskich, które były adoptowane od 8 miesiąca do 5,5 roku. W tym wypadku również nic nie wskazywało na to by ich wcześniejsze doświadczenia spowodowały niemożliwość stworzenia relacji przywiązania z przybranymi rodzicami. Nawet te dzieci, które do 4-5 r.ż nie miały żyć w normalnych rodzinach, nadal były zdolne do stworzenia więzi emocjonalnych. Jednak dzieci te nie odczuwały poczucia bezpieczeństwa takiego jakie odczuwa typowe dziecko wobec swoich rodziców oraz w trudnych dla nich chwilach ciężej było je uspokoić.

Oba badania wskazują, że nie istnieje okres krytyczny kończący się ok. 2-3 r.ż, więc jest możliwe stworzenie pierwotnego przywiązania nawet kilka lat później. Dzieci te jednak nie są całkowicie wolne od wpływu ich doświadczeń.

Wpływ doświadczeń na dalsze życie adoptowanych dzieci     

Dzieci z niestabilnych rodzin mają kłopoty z pozytywnym reagowaniem na bodźce, uspokajaniem się i zwalczaniem stresu a co za tym idzie regulacją emocji. Niemowlę już na podstawie najwcześniejszych doświadczeń, u którego wytworzył się bezpieczny styl przywiązania, dzięki naszej pomocy, ma pewność, że w stresujących sytuacjach jego rodzic będzie dostępny i pomoże mu poradzić sobie ze stresem. W odwrotnej sytuacji, kiedy dziecko nie ma tego poczucia bezpieczeństwa, nie traktuje ono rodzica jako źródła pociechy i pomocy w radzeniu sobie ze stresem a relacja ta nacechowana jest gniewem, nieufnością, niepokojem i strachem.

W Mołdawii dziewczęta wychowane w sierocińcach 10 razy częściej padają ofiarą handlarzy żywym towarem. Badanie w Rosji wykazało, że w dwa lata po opuszczeniu sierocińca 20% osób było w rejestrze przestępców, 14% miało związek z prostytucją, a 10% odebrało sobie życie.

Każde dziecko ma prawo do rodziny.

Georgette Mulheir:

Dzieci są odporne. Zabrane dostatecznie wcześnie z sierocińca do kochających rodzin, pokonują upośledzenie i wiodą normalne, szczęśliwe życie

Rodzina to najlepszy model dla dziecka, nic nam jej nie zastąpi. Dzięki niej dziecko rozwija swoje poczucie wartości, wie ile dla siebie znaczy. Jest pełne zaufania do otaczającego je świata i może zachwycać się wszystkim co dzieje się dookoła niego. Warto, więc dziecku towarzyszyć od pierwszych chwil życia aż do dorosłości, sprawić, że wychowanie będzie relacją a nie tylko korygowaniem i poprawianiem. Każde maluszek przychodząc na świat chce być kochany. Tak jak w związku odkrywamy jak kochać partnera będąc jednocześnie sobą, tak samo jest z naszymi dziećmi. Tego jak je kochać tak naprawdę uczymy się z dniem narodzin, bo przecież przed ich przyjściem na świat  nie wiemy jak będą chciały być kochane i jak będą kochały nas.

Źródła:

  • ciekawostkihistoryczne.pl
  • Wykład TED: Georgette Mulheir: Tragedia sierocińców
  • Psychologia dziecka, Schaffer Rudolph

Może spodoba Ci się też o...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 + 1 =