Mam już dwa miesiące!

Mam już dwa miesiące!

Wczoraj minęły już dwa miesiące odkąd jestem na świecie.

A co u mnie?

Raczej jestem pogodnym dzieckiem, bardzo dużo się uśmiecham! Nawet jak mi się uleje! A co? Trzeba umieć się z siebie śmiać, bo jak to mówi moja prababcia: „Lepiej śmiać się z siebie niż z kogoś, bo ktoś może żartu nie zrozumieć i się jeszcze obrazi”.

Potrafię też już zakomunikować czy protestować kiedy moje potrzeby nie są zaspokojone. Krzyknę tak, że tata stwierdził, że będę dobry w doppingu na boisku! Pokazuję powoli emocje i podchwytuje nastroje rodziców, a najczęściej mamusi. Więc kiedy ona ma gorszy dzień ja najczęściej też, wtedy tatuś jest tym, który nas pociesza 🙂

Bacznie obserwuje już świat dookoła mnie, bo coraz więcej widzę. Widzę czasami jak mama się kręci po domu i wodzę za nią wzrokiem, bo jestem ciekaw: co ona takiego robi? A tu pranie, a tu naczynia, a to weźmie mnie na ręce i pokazuje mi jak coś miesza w garnku. Ostatnio pokazywała mi nawet śnieg za oknem! Mój pierwszy śnieg!
Bardzo lubię słuchać, kiedy rodzice mi opowiadają co właśnie robią, co się wokół dzieje, co robi nasza suczka Deyna. Rodzice bardzo dużo do mnie mówią i nawet czytają już książeczki, takie fajne kolorowe, a ja się wtedy cieszę i grucham.

Rozmowy małe i duże

Czasami wstaje sobie o 5 rano i gadam tym swoim językiem. Taka odpowiednia godzina na rozmowy nie? Mama się wtedy ze mnie śmieje i czasami budzi tatę, żeby posłuchał co ja tam za mądrości opowiadam. I chwilę tak ze mną czasami porozmawia, no i potem kołysze z powrotem do snu.

I wiecie co? Jestem już kulturalnym gościem, bo kiedy ktoś do mnie mówi, to patrze się prosto w oczy! A jak dzwoni babcia, to z nią rozmawiam przez telefon. Mama daje wtedy na głośno mówiący a ja wydaje dźwięki w różnej tonacji.

Moje aktywności

Powoli zaczynam się już bawić na swój sposób. Ostatnio wujek zrobił mi super gadżet- stojaczek na zabawki! Zabawki sobie wiszą a ja sobie tak leżę i niezdarnie machając rączkami sprawiam, że się poruszają, a ile przy tym uciechy! Próbuje już też sięgać twarzy moich rodziców, czasami mi się nawet udaje a czasami mi w tym pomagają 😉

No i trzeba mnie powoli pilnować, bo tak macham nóżkami i rączkami, że mógłbym nawet już spaść z kanapy! A kiedy ostatnio odwiedziła nas ciocia Ola, fizjoterapeutka, mówiła, że mam dużo na brzuszku leżeć. Dlatego codziennie tak sobie ćwiczę moją główkę, plecy i brzuszek, żeby być silnym chłopakiem! 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *