Mam już miesiąc!

Mam już miesiąc!

Ale ten czas leci!

Minął już miesiąc odkąd jestem z moim rodzicami. Od dziś nie jestem noworodkiem tylko niemowlakiem i rosnę jak na drożdżach!

Z dnia na dzień widzę już coraz lepiej! Czasami robię jeszcze zeza, ale wiem, że to tymczasowe i mogę tak zezować jeszcze do szóstego miesiąca życia. Powoli już potrafię skupiać wzrok na twarzach moich rodziców, a za niedługo już będę próbował naśladować ich mimikę.

 

Działam zanim pomyślę

Płacz to moje automatyczna reakcja na głód czy niepokój. Chcę być wtedy noszony i przytulony. Dzięki temu, że moi rodzice na to reagują,mój umysł lepiej się rozwija. Płacz powoli staje się myśleniem. Uczę się, że coś po nim nastąpi. Dzięki niemu zaspokajane są moje potrzeby. A są one teraz w życiu moich rodziców najważniejsze! Muszą teraz poświęcić swoje potrzeby nad moje, a zwłaszcza, że jeszcze nie mam regularnego trybu dnia i czasami ciężko coś przy mnie sobie zaplanować. Ale to minie 😉

Wiem, że moi rodzice jeszcze ciągle z każdym moim płaczem zastanawiają się czego mogę potrzebować i nie raz muszą się nagłowić. Jednak już im idzie coraz lepiej, uczą się reagować intuicyjnie. Niestety nikt nie powiedział, że będzie to proste jak 2+1 😉 Oni uczą się mnie a ja uczę się im ufać. Dzięki nim powoli dowiaduję się jak zaspokajać potrzeby dzięki pomocy innych czy jak się uspokajać. Metodą prób i błędów dowiadują się co wywołuje u mnie spokój a co jest dla mnie stresem.

 

Moje radości

Najbardziej lubię być noszony pionowo na rękach, wtulony do szyi moich rodziców! Najlepsza pozycja do spania? Oczywiście, że na brzuszku, a jeszcze lepiej jak leżę sobie na klatce mojego tatusia! Mamusia często ze mną tańczy (ostatnio Rod Stewart czy takie salsowe hity jak Despacito) i śpiewa mi piosenki dla dzieci. Natomiast tata, zamienia się dla mnie w prawdziwego gwiazdora i tworzy specjalnie dla mnie teksty pod hymny i piosenki piłkarskie. Uwielbiam te chwile z nimi, bo wtedy się uspokajam! 😉 Wiecie co jeszcze bardzo lubię? Kiedy skaczą ze mną na rękach na piłce – lubię tak sobie zasypiać 🙂 Przypominam sobie wtedy, jak to było jeszcze w brzuszku u mamy, bo ona dużo na niej ćwiczyła.

Największą radością dla moich Rodziców jest chyba to jak widzą na mojej twarzy uśmiech. Na razie jest on tylko oznaką mojego dobrostanu, ale już za niedługo będę prawdziwie odwzajemniał uśmiechy na ich zachowania czy innych osób.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *