Z dnia dziecka- poranna rutyna.

Z dnia dziecka- poranna rutyna.

Alarm budzika. Czas na wyjście do pracy i przedszkola. Zaczyna się poranne zamieszanie w domu, gonitwa, kolejka do toalety, szybkie śniadanie lub brak, bo zaspaliśmy. Za oknem szaruga, zimno. W co się ubrać? A jeszcze przecież trzeba ubrać Karola. I zaczyna się… Płacz, że nie to, że bez czapki, a najlepiej krótkie spodenki… A tu jeszcze pies szczeka, bo chce już wyjść się załatwić…

W takich momentach człowiek najchętniej nacisnął by przycisk „pauza”, siadł i na spokojnie wypił kawę… No, ale to nierealne. Ale jak w takim razie przejść przez tą burzę?

 

Poranne wstawanie

Rano często wybuchają konflikty, my dorośli bardzo się stresujemy czy zdążymy do pracy. Natomiast dzieci tego nie rozumieją, a im bardziej je pospieszamy i się denerwujemy, tym bardziej się ślimaczą. Wyjmujemy je na siłę z łóżka, zanosimy do łazienki, ubieramy, sadzamy do stołu… Kto by z nas dorosłych tak chciał? Jednak możemy im wytłumaczyć, że to wszystko konieczne, że być może za szybko się wszystko dzieje, jednak mamy nadzieję, że to przeżyją. I choć może dwulatek tego wszystkiego nie zrozumie, to chociaż dotrze do niego, że my rodzice za coś odpowiadamy a ono musi się dostosować.

Codziennie może to wyglądać inaczej lub się powtarzać. Będą chwile, kiedy nerwy nam puszczą… Co wtedy?

Oczywistym jest, że każdy z nas chciałby być ostoją spokoju, osobą myślącą zawsze rozsądnie. Jednak nie zawsze nam się to udaje. Problem pojawia się kiedy zaczynamy robić dziecku niepotrzebne wyrzuty, mamy do niego pretensje, obwiniamy go o wszystko i zaczynamy oceniać, bo np. zapomniało śniadania na stole. A często jest tak, że kiedy coś akurat nie jest po naszej myśli, zarzucamy komuś winę, zamiast wziąć za to odpowiedzialność na siebie. W takich sytuacjach warto podsunąć wyjście z sytuacji a nie stwarzać kolejny problemy i wyskakiwać z pretensjami: „Bo Ty…”

 

Poranne ubieranie się

Świetnym wyjściem z sytuacji byłoby przygotowanie przez nas ubrania wraz z dzieckiem dzień przed. Jednak przy małych dzieciach nie jest to dobry pomysł, rano już będą chciały ubrać coś innego.

Oczywistym jest, że to my rodzice decydujemy o tym, co dziecko założy.

A co jeśli dziecko chce zdecydować samo? Pozwólmy mu, ale bądźmy gotowi na to, że wybierze ubrania nie odpowiednie do pogody za oknem. Co wtedy? Przede wszystkim pamiętajmy, że to my jesteśmy rodzicami i wiemy lepiej jakie ubranie będzie odpowiednie do pogody. Jednak czy mamy ochotę kłócić się z dzieckiem od samego rana? Chyba dla żadnej ze stron nie jest to przyjemność… Wtedy możemy powiedzieć:

  • „Widzę Karol, że nie jesteś zadowolony z tego co dla Ciebie wybrałam. Jednak uważam, że ubrania, które wybrałeś nie są odpowiednie do pogody za oknem, będzie Ci zimno. Ale jeśli będziesz potrzebował to Ci pomogę w wyborze”

Kiedy dziecko nagle wyjdzie w czymś co nie jest odpowiednie do temperatury, możemy powiedzieć:

  • „Moim zdaniem to zły wybór, dzisiaj jest zimno na dworze.”

A jeśli dziecko dalej się upiera:

  • „Ok, w takim razie zapakujemy coś cieplejszego do plecaka”  (zauważcie, że wszystko mówimy w swoim imieniu, nie atakujemy tutaj dziecka)

Pewnie zapytacie:  A co w drastycznym przypadku jeśli dziecko będzie chciało ubrać w zimę krótkie spodenki?

  • Kiedy mamy balkon, mieszkamy w domu, możemy np. otworzyć drzwi, aby samo przekonało się, że faktycznie jest zimno. W takich sytuacjach dużo zależy od naszej kreatywnośći 😉 Jednak polecam dawać dziecku realne argumenty, dlaczego akurat NIE krótkie spodenki zimą, choć pewnie będzie to trwało dłużej. Miejmy tu na uwadze dalekosiężny cel. Uwierzcie mi- dziecko to zrozumie 😉

Kiedy tak podejdziemy do sprawy, a dziecko chodzi do żłobka/ przedszkola poinformujmy o tym porannym zdarzeniu z ubieraniem opiekunkę. Wyjaśnijmy, że dziecko ma w plecaku dodatkowe ubrania.

W swojej pracy sama miałam takie sytuacje, kiedy rodzic informował mnie o porannych trudnościach z ubieraniem. Nie było dla mnie najmniejszego problemu, żeby dopilnować tego, aby dziecko było ubrane odpowiednio do jesiennej aury za oknem. Czasami nawet dziecko same informowało mnie, że jest mu zimno. Cieszyłam się, że rodzice pozwalali swym dzieciom brać odpowiedzialność za siebie. Dziecko czuło się szanowane, uczyło się poprzez swoje działanie na własnych błędach.

 

„Dziecko nie uczy się poprzez wykłady rodziców, lecz przez własne badania”

Rzeczą jasną jest, że rano rodzice się często spieszą i przez tą nerwowość wybuchają niepotrzebne kłótnie z dzieckiem, jednak naszym celem powinno być dążenie do tego, aby dzieci radziły sobie same. Pozwólmy im badać i mylić się, dzięki temu budują wiarę w siebie i we własne siły.

 

A jak Wy sobie dajecie radę z porannym zamieszaniem? A może jest coś innego co stwarza Wam problemy przed wyjściem z domu z dzieckiem?



1 thought on “Z dnia dziecka- poranna rutyna.”

  • Bardzo dobrze dzielisz się swoimi przemyśleniami i doswiadczeniami. Ja wprawdzie dzieci mam dorosłe, ale gratulacje dla Ciebie. Tak trzymaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *