O tym jak utracone uczucia w dzieciństwie, doprowadziły dziecko do śmierci…

O tym jak utracone uczucia w dzieciństwie, doprowadziły dziecko do śmierci…

G. był niechcianym dzieckiem…

Niechcianym, bo po prostu się zdarzyło… I jak to kiedyś było, musiał odbyć się ślub, bo panna z dzieckiem- nie wypada! Czy rodzice się kochali- wątpię… Żyli ze sobą, bo tak należało. On jej nie kochał, bo czy osoba, która kocha prowadzi drugie życie?

G. od początku był dzieckiem niechcianym i niezaakceptowanym przez jego tatę, bo przecież był powodem do wzięcia ślubu. Mimo wszystko po paru latach pojawiło się jeszcze rodzeństwo: siostra i brat. Jednak oni byli oczkiem w głowie ich taty, co nie można było powiedzieć o G, który w domu ciągle był gnębiony, zawsze był tym najgorszym, cokolwiek by nie zrobił. 

On go po prostu nienawidził, ale  przy rodzinie sprawiał pozory najlepszych przyjaciół. Jak G. się musiał czuć, kiedy przy rodzinie kontakty z tatą wyglądały normalnie a w domu było piekło?  Może i miał ciągle nadzieję, że może akurat ich kontakty się poprawią, że będzie mógł mieć normalne relacje z ojcem, jakie każdy syn chciałby mieć. Co z tego, że u mamy miał wsparcie, że go kochała, kiedy w domu nie było rodziny… Nigdy chyba nie wdział prawdziwej miłości rodziców, bo jej nie było.

Przecież każdy wiedział jak się prowadzi jego ojciec, ale nikt o tym nie mówił. Rodzina wolała udawać, że tego nie ma, bo przecież nie będą się wtrącać…

I powoli się zaczynało…

Pierwszy kontakt z alkoholem na pobliskim osiedlu, na którym mieszkali Rosjanie. Dziewczyny? Miał, ale nie potrafił stworzyć związku, bo niby na jakiej podstawie? Skończył szkołę, ale co zaczynał pracę to ją zmieniał lub był „na garnuszku” u rodziców. W domu był wyzywany przez ojca od alkoholików, natomiast w obecności rodziny sam mu „polewał”.

W końcu poznał dziewczynę, zamieszkali razem. Poznał przepustkę do świata emocji. A tym światem były narkotyki. Dzięki temu mógł poczuć intensywność jakichkolwiek uczuć, dziewczyna mu w tym pomagała. Aż skończyło się na odwyku… Był zmuszony zerwać z nią kontakty…

I nastał ten tragiczny dzień, kiedy jego tata zmarł. G. nie był wtedy z rodziną, bo przebywał w ośrodku, przyjechał tylko na pogrzeb. Kolejny cios od życia… Kiedy wrócił z odwyku, zamieszkał z mamą i rodzeństwem. Z siostrą ciągle się kłócił. Kiedy umarł ich tata, ona się bardzo zmieniła i zaczęła przypominać swojego ojca, nawet w stosunkach z bratem.

Jednak pewnego dnia postanowiła się wyprowadzić i G. mieszkał teraz tylko z mamą i z bratem… Wszystko powoli się układało. G. wrócił do pracy i życie toczyło się dalej.

Pewnego dnia jego mama z bratem postanowili pojechać do rodziny, nie było ich tydzień. Nagle telefon:

G. nie żyje… Został znaleziony ze strzykawką w ręku.

 

Jak nasi rodzice mieli wpływ na to, jak my wychowujemy swoje dzieci

Pewnie jeszcze nie raz będę się w tym powtarzać, ale każde dziecko potrzebuje być dostrzegane, rozumiane, szanowane przez rodziców, którzy stwarzają mu  przyjazny klimat emocjonalny. Ma do tego pełne prawo. Mając takie szczęście może budować zdrowe poczucie własnej wartości i szacunek do siebie. Ważne jest aby było mu wolno czuć smutek, złość, frustrację i radość.

Dziecko, które jest kochane, uczy się czym jest miłość. Natomiast te które było zaniedbywane w jakikolwiek sposób, nigdy może nie poznać tego uczucia.

Co jeśli my rodzice nie mieliśmy szczęśliwego dzieciństwa? Kiedy w dzieciństwie nie okazywano nam pełnego zrozumienia? Nie traktowano nas otwarcie i poważnie? Będąc w takiej sytuacji, jako dzieci musieliśmy  wypierać swoje potrzeby na rzecz dorosłych.

Czy tacy rodzice mogą czuć się gorsi w porównaniu z tymi, którzy w dzieciństwie byli szanowani? Nie. Natomiast często ich niezaspokojone potrzeby rzutują na kontakty z własnym dzieckiem. A niestety prawda jest taka, że dzieckiem można łatwo dysponować, i wychować tak, że stanie się takim, jakim chcemy…

Często my dorośli, nie potrafimy wyzwolić się ze schematów zachowań, które uprzednio przekazali nam rodzice. Kiedyś naszym rodzicom brakowało świadomości, jak bardzo boleśnie przez swoje zachowanie mogą wpłynąć na kształtujący się charakter swojego dziecka. To co robimy z duszą naszego dziecka jest często naszą sprawą, jednak ono jest całkowicie bezbronne, zależne od rodziców.

Musimy uwrażliwić się na cierpienia małych dzieci, tylko wtedy nie pozostaniemy obojętni na nadużycia władzy przez rodziców. Przecież te dzieci staną się kiedyś dorosłymi i mogą to samo (choć często nieświadomie) robić swoim dzieciom. Nieświadomie, bo często doznane okrucieństwa są przez nas skrywane za obrazem idealnego dzieciństwa. I nie zdajemy sobie sprawy, że mogą skłaniać nas do destrukcyjnych zachowań. Wyparcie doświadczonych w dzieciństwie krzywd skłania nas wielokrotnie do niszczenia życia sobie jak i innym.

Wpływ przemocy psychicznej i fizycznej na dziecko

Doświadczenie jakiejkolwiek przemocy psychicznej czy fizycznej sprawia, że uciekamy  się do różnych mechanizmów obronnych, takich jak

  • wyparcie (usuwanie i niedopuszczanie do świadomości przykrych wspomnień i myśli. Na ogół wyparte zostają traumatyczne wydarzenia, np. molestowanie dziecka przez dorosłych , często dzieci nie pamiętają tego faktu. Wyparcie może przyjmować postać od chwilowych luk w pamięci po całkowitą amnezję (niepamięć) w przypadku bardzo bolesnych doświadczeń),
  • racjonalizacja (zawsze znajdujemy logiczny dla nas powód danego zachowania;np. „nie szkodzi, że nie zostałem zaproszony na urodziny, i tak miałem inne plany”. co sprowadza się do samooszukiwania),
  • przeniesienie ( np. gniew jest początkowo odczuwany wobec osoby, wobec której trudno go bezpiecznie wyrazić, czyli dziecko gniewa się na rodzica, przemieszczenie umożliwia ekspresję tego uczucia wobec „bezpieczniejszego obiektu” jak np. rówieśnik),
  • idealizacja (np. postrzeganie rodziców przez dziecko jako wyłącznie dobrych, choć inni widzą, jak bardzo go krzywdzą, manipulują nim).

Dzieci często idealizują złe traktowanie. Niestety później dane zachowania są przez nie powtarzane w stosunku już do swoich dzieci.

Zarówno autorytarne jak i „porządne wychowanie” całkowicie lekceważy prawdziwe potrzeby naszego dziecka na danym etapie rozwoju. Kiedy dziecko jest postrzegane jako własność, rodzice uważają, że mogą nim dysponować. W tym momencie jego naturalny rozwój zostaje przerwany, próbujemy mu go zastąpić w sztuczny sposób. Tłumimy naturalną ciekawość dziecka, poprzez zbywanie jego osoby czy unikania odpowiedzi na zadane pytania.

Dzieci często sobie racjonalizują różne sytuacje, wykształcają postawy, dzięki którym na zewnątrz pokazują to czego się od nich oczekuje, aż w końcu się z tą postawą stapiają. Wypierają wtedy swoje prawdziwe emocje i potrzeby. Niejednokrotnie kosztem tego są pojawiające się u nich uczucia pustki czy depresje. Oczywiście rodzice w takich zachowaniach dziecka znajdują potwierdzenie swoich zasad wychowawczych, bo przecież jak widać zastraszanie czy „klaps” działa. Tylko, że dziecko staje się obce dla samego siebie, nie może sobie zaufać, bo brak mu w tym doświadczenia. Kiedy dorasta ciągle szuka u kogoś potwierdzenia swojej osoby, swojej wartości.

Kiedy dziecko nie może przeżywać swoich uczuć…

Nie będzie niczym nowym jak napiszę, że noworodek jest całkowicie zdany na rodziców. Jest to rzecz niezaprzeczalna. Bez nich jego potrzeby nie zostaną zaspokojone. Kiedy już jako dziecko jesteśmy zmuszeni do wyparcia potrzeb miłości, szacunku, zrozumienia; jeżeli nie będziemy mogli odczuwać rozczarowania, złości, gniewu, wtedy jako dorośli, nie będziemy potrafili doświadczać danych uczuć. Dlaczego? Bo nie było nam dane ich poznać, nazwać i przeżywać.

Dziecko, które nie może dopuszczać do siebie uczuć, rozwija ten mechanizm w sobie do perfekcji. Kiedy nie ma obok siebie rodzica, który go akceptuje i mu towarzyszy, przystosuje się do tych „warunków”  w jakich się znajduje.  Dzieci są zależne od rodziców i w żadnym wypadku nie chcą utracić ich miłości. A co jeśli dziecko czuje się opuszczone, bo jego komunikaty nie są zauważane? Przecież ono nie potrafi tak jak my odwrócić uwagi od uczucia osamotnienia, wychodząc po prostu z domu, odwiedzając znajomych, wychodząc do kina…

Tłumienie uczuć, może doprowadzić do tego, że takie dzieci chętniej później sięgają po używki jako substytut tego co w nim hamowano. Chcą chociaż przez chwilę poczuć utraconą intensywność uczuć.

Emocjonalny rozwój dziecka i jego równowaga psychiczna zależy od tego jak my rodzice traktujemy go już w pierwszych dniach życia. Jak reagujemy na jego komunikaty i zaspokajamy potrzeby. Ważne byśmy zdali sobie sprawę z tego, że kiedy rodzice nie są zwierciadłem dla dziecka, nie cieszą się z jego istnienia, oczekują określonych zachowań, które selekcjonują na te „złe” i „dobre”, „poprawne” i „błędne”, dziecko w końcu je wchłonie, będzie przejmowało wartości rodziców. Już niemowlę odczuwa, że ma w sobie coś co jest nieakceptowane przez rodziców. Poczucie winy i ciężar niespełnienia oczekiwań wielu z nas nosi przez całe życie.

Oczy szeroko otwarte

Dopiero kiedy zdamy sobie sprawę, czym jest nieświadoma przemoc wobec naszych dzieci i jak czasami bardzo je dyskryminujemy, tylko wtedy uwrażliwimy się na tego rodzaju zachowania. Kiedy zaczniemy je zauważać, wtedy też będziemy traktować z szacunkiem nasze dzieci od pierwszych dni ich życia. Ja w swojej pracy mam to szczęście, że mogę dzieci obserwować codziennie i budować w związku z tym empatię. Warto byśmy nawet obserwowali inne dzieci, w sklepie, na ulicy, placach zabaw. Przypisujmy im cechy 100% człowieka, który też tak jak my czuje, dla którego coś co dla nas wydaje się błahym problemem, go bardzo przejmuje. Budujmy w sobie empatię do dzieci, bo dzięki temu będziemy bardziej empatyczni wobec siebie dorosłych i własnego losu.

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *